poniedziałek, 10 listopada 2014

Co, gdzie i jak?

O tym, że warto segregować odpady, nikogo nie trzeba przekonywać. Czasami jednak mamy wątpliwości, co i do jakiego kubła można wrzucać. Na każdym śmietniku powinna być lista dozwolonych i niedozwolonych nieczystości, jednakże nie zawsze się ona tam znajduje. Poza tym, lepiej być wcześniej przygotowanym, aby nie stać przed kontenerami i nie zastanawiać się co gdzie wyrzucić. Każdy pojemnik jest opisany i ma przypisany swój kolor.
Co, gdzie?
PLASTIK (kolor żółty)
- plastikowe butelki bez nakrętek,
- plastikowe opakowania po żywności,
- plastikowe reklamówki, torby, folie, itp.,
- plastikowe opakowania po kosmetykach, środkach czystości, itp.,
- kartony po mleku i innych napojach,
- nakrętki.
Zachęcam do zbierania nakrętek w celu charytatywnym, nic nas to nie kosztuje, a możemy komuś pomóc. Wszystkie odpady powinny być w miarę czyste (bez resztek żywności)  i porządnie zgniecione, aby zajmowały jak najmniej miejsca.

METALE (kolor czerwony)
- zakrętki od słoików, kapsle,
- puszki po konserwach,
- metale kolorowe,
- aluminiowe puszki,
- aluminiowa folia,
- drobny złom żelazny.
Najczęściej plastiki wraz z metalami znajdują się w jednym, żółtym pojemniku.

SZKŁO (kolor zielony)
- czyste, szklane butelki, słoiki,
- szklane pojemniki po kosmetykach i inne szklane opakowania.
Czasami możemy się spotkać z osobnymi kontenerami na szkło kolorowe i białe (bezbarwne).
Szklanych odpadów nie tłuczemy! Pozbywamy się również elementów wytworzonych z innego tworzywa niż  szkło (zakrętki, gumowe uszczelki, itp.). Nie ma konieczności usuwania etykiet z opakowań.
  
PAPIER (kolor niebieski)
- gazety, czasopisma, książki, zeszyty, ulotki, itp.,
- kartony, pudełka, tektura,
- torebki papierowe.
Przed wyrzuceniem tych odpadów należy pozbyć się elementów wykonanych z innych tworzyw, czyli zszywek,  plastikowych okładek, itp. Oprócz tego makulatura musi być sucha.

BIOODPADY (kolor brązowy)
- odpadki po warzywach i owocach,
- łupinki po orzechach,
- resztki jedzenia pochodzenia roślinnego,
- fusy, torebki po herbacie,
- rośliny (kwiaty, trawa, gałęzie, liście, itp.),
- kora, trociny,
- skorupki jajek.

Można także spotkać się z bardziej ogólnym podziałem na odpady segregowane suche (kolor czerwony), szkło opakowaniowe (kolor zielony) oraz odpady zmieszane (kolor czarny).
Do odpadów segregowanych suchych zalicza się: papier, tworzywa sztuczne (plastiki), opakowania drewniane (drobne wyroby) oraz metal. Szkło opakowaniowe to kolorowe i bezbarwne szklane butelki i opakowania, natomiast do odpadów zmieszanych wrzucamy to, czego nie można wrzucić do poprzednich dwóch kontenerów, z wyłączeniem śmieci, które należy zanieść do punktu selektywnej zbiórki. O tym jakie to są odpady oraz czego nie możemy wrzucać do poszczególnych śmietników dowiecie się w kolejnym artykule.


niedziela, 26 października 2014

Śpiące rośliny



     Panuje przekonanie, że w sypialni nie powinno być żadnych kwiatów, ponieważ gdy proces fotosyntezy ustanie, będą one pobierać tlen i wydalać dwutlenek węgla. Większość roślin w ciemności, oddycha tak jak ludzie.  Istnieją jednak rośliny, które nocą  zachowują się zupełnie na odwrót, czyli absorbują CO2, a wydalają tlen. I te gatunki są w sypialni zdecydowanie pożądane. Doskonale dotlenią one pomieszczenie, co przełoży się na dobry, zdrowy sen.
Najbardziej popularne i dostępne to:
Storczyk (Orchidea)
Piękny, znany każdemu kwiat, jednak trudny w hodowli. Potrzebuje jasnego miejsca, ale jednocześnie niezbyt mocno nasłonecznionego. Poza tym warunkiem utrzymania go jest wysoka wilgotność powietrza, od 50-75%. Zakres temperatur ma szeroki, w dzień 12-30 stopni C, a w nocy 10-22 C.
Aloes drzewiasty
Powinien mieć swoje miejsce w każdym domu. Nie tylko dlatego, że nocą produkuje tlen, ale z uwagi na jego właściwości lecznicze. Ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne, antygrzybiczne, wirusobójcze oraz regenerujące. Dodatkowo pochłania 90% formaldehydu, co jest szczególnie ważne dla alergików oraz osób, które palą w mieszkaniu papierosy. Aloes potrzebuje dużo  światła i ciepła, ale tak jak storczyk, nie powinien być wystawiony na bezpośrednie działanie słońca.
Gerbera
Oprócz produkowania tlenu, jest dobrym nawilżaczem powietrza. Podobnie jak aloes, „wciąga” szkodliwy formaldehyd, znajdujący się w pomieszczeniu. Roślina nie jest trudna w utrzymaniu. Potrzebuje dużo światła i ciepła, a ziemia powinna być umiarkowanie wilgotna.
Sansewieria gwinejska, czyli wężownica, potocznie nazywana językiem teściowej lub żelazną szablą
Roślina dla opornych i zabieganych, przetrwa nawet bardzo trudne warunki. Nie wolno jej jednak „przelewać” przy podlewaniu. Lubi mieć ciepło i jasno. Dodatkowo pochłania formaldehyd oraz benzen.
Skrzydłokwiat
Również jest rośliną o niskich wymaganiach. Preferuje cień i wilgoć, ale nie lubi przeciągów. Oczyszcza powietrze z amoniaku, benzenu, acetonu oraz formaldehydów.
Grubosz drzewiasty - drzewko szczęścia
Efektownie wygląda, jest bardzo łatwy w hodowli i długo żyje. Preferuje dobrze oświetlone miejsca i przyjmuje zasadę, że: lepiej go przesuszyć niż przelać.
Kaktus Bożego Narodzenia (szlumbergera)
Ozdobna roślina, kwitnie na święta, stąd jej nazwa. Lubi jasne, ciepłe miejsca. 

Gdy zdecydujemy się na którąś z tych roślin to należy szczegółowo poznać sposób ich pielęgnacji.
    Są również odmiany roślin, które specjalizują się w oczyszczaniu powietrza z toksycznych substancji, a przy okazji nawilżają je. Do tych gatunków zaliczamy m.in: draceny, figowce, daktylowca niskiego, bluszcz pospolity, anturium Andreego i gerbery Jamesona.
Oczywiście (jak we wszystkim) należy zachować umiar i nie przesadzić z ilością doniczek w sypialni. Wystarczą dwie, maksymalnie trzy roślinki, w zależności od wielkości pomieszczenia. Trzeba pilnować, aby na liściach nie zbierał się kurz, gdyż obniży to efektywność ich działania. Kwiaty powinny znajdować się co najmniej dwa metry od łóżka i nie stać koło siebie, jeżeli będzie ich więcej.
Jeśli aktualnie nie mamy żadnej rośliny o wyżej wymienionych właściwościach, to możemy wstawić do pokoju, w którym śpimy, kaktusa lub zioła. Kaktusy niszczą bakterie, są jonizatorami powietrza oraz oczyszczają je. Natomiast aromat ziół ułatwia zasypianie (np. rozmaryn, lawenda).
W sypialni należy wystrzegać się kwiatów o intensywnym zapachu, są to m.in: lilie, fikusy, hiacynty, konwalie, kalie, begonie pachnące, pierwiosnki oraz hortensje.
     Jak widać, nawet rośliny w sypialni mogą mieć wpływ na jakość naszego snu, dlatego trzeba je starannie dobierać, aby nie tylko ładnie się prezentowały, ale też dbały o czystość powietrza, którym oddychamy. 



niedziela, 19 października 2014

Lepiej zapobiegać niż leczyć

     
     Deszcz, wiatr, chłód, mgliste i ciemne poranki… nadeszła jesień. Przy zmiennej i kapryśnej pogodzie o infekcję nie trudno. Dlatego trzeba wytoczyć działa i przygotować swój organizm do walki z drobnoustrojami. Wszystko zależy od stanu układu immunologicznego. Częsty katar, kaszel, bóle głowy, nieustanne zmęczenie oraz zły sen, świadczą o osłabionej odporności. Są jednak sposoby, aby ją wzmocnić.  
      Fundamentem jest porządny, około 8 godzinny sen. Ludzie, który śpią zbyt krótko są bardziej podatni na choroby, gdyż organizm jest przemęczony i nie ma kiedy się zregenerować. Jeżeli żyjemy w stresie to musi się również znaleźć czas na relaks. Niektórym odprężenie kojarzy się z alkoholem, nie jest to jednak czynnik wspomagający układ odpornościowy. Wszelkie używki likwidują witaminy (zwłaszcza witaminę C) oraz mikroelementy niezbędne do ochrony organizmu. Oczywiście raz na jakiś czas grzane wino czy piwo nie zaszkodzi, nie wolno przy tym zapomnieć o nawadnianiu organizmu w ciągu dnia. Najlepiej wypijać duże ilości 100% soków cytrusowych, ponieważ to źródło witaminy C oraz soli mineralnych. Taka regularnie stosowana kuracja nie tylko wzmocni odporność, ale też oczyści organizm z toksyn. Warto ograniczyć do minimum cukry proste, czyli słodkie napoje i słodycze, a cukier zamienić na miód. Zalecane jest spożywanie węglowodanów zawartych w pełnoziarnistych produktach zbożowych, czyli kaszę gruboziarnistą, chleb, brązowy ryż. 

     Kolejnym ważnym czynnikiem jest dieta bogata w owoce i warzywa. Najbardziej pożądane to: papryka, seler, por, szpinak, natka pietruszki, czosnek, cebula, kiszona kapusta, cytrusy oraz czarna porzeczka. Jak wiemy, w okresie jesienno-zimowym jest to towar deficytowy i dość drogi. Lepiej jednak zainwestować, niż później wydać jeszcze więcej pieniędzy na leki. Produktem wspomagającym odporność są również jogurty oraz kefiry. W jadłospisie nie może zabraknąć także białka, które znajduje się m.in. w mięsie, mleku i rybach. Dobrym uzupełnieniem całości będzie napar z rumianku, imbiru, mięty lub żeń-szenia. Niezależnie od pory roku, należy pamiętać o aktywności fizycznej. Nie od dziś wiadomo, że ruch to zdrowie, stąd nawet zwykły spacer na świeżym powietrzu korzystnie wpłynie na funkcjonowanie organizmu. 
     Stosując się do wyżej wymienionych zaleceń, dodając do tego dużo uśmiechu i optymizmu, jest szansa na bezkolizyjne przetrwanie jesieni :)


piątek, 10 października 2014

Woda życia

       Wydawałoby się, że woda to woda, specjaliści zalecają pić 2 litry dziennie i na tym koniec informacji. Trzeba jednak wiedzieć, jaką wodę dla siebie wybrać, aby spożywanie jej nie tylko uzupełniało odpowiedni poziom nawodnienia organizmu, ale też przynosiło korzyści zdrowotne.
Wody dzielą się na:
1. Naturalne wody mineralne – wydobywane z naturalnych, bezpiecznych źródeł, charakteryzują się niezmiennym składem chemicznym, obfitym w minerały (potas, wapń, żelazo, magnez). Zawierają co najmniej 1000 mg/l wszystkich składników mineralnych albo min. 250 mg/l dwutlenku węgla naturalnego pochodzenia lub max. 20 mg/l sodu. Nie mogą być ulepszane ani uzdatniane.
2. Naturalne wody źródlane – stanowią ¾ wszystkich wód nadających się do picia. Są ubogie w minerały, może ją pić każdy, w dowolnej ilości. Nadaje się głównie do zapobiegania odwodnieniu oraz do gotowania. Zalecana również dla małych dzieci. Najlepiej wypijać ½ szklanki na raz, wówczas dobrze się wchłania.
3. Wody stołowe – są wynikiem zmieszania wody źródlanej z mineralną lub z dodatkiem soli mineralnych. Nie mają stałego pochodzenia, mogą być uzdatniane, m.in. destylowane. Podczas gotowania wytrąca się osad, stąd nie są przydatne w kuchni.
4. Wody lecznicze – to specjalistyczne wody, o bardzo dużej ilości minerałów. Spożywa się je w przypadku konkretnej choroby i tylko po konsultacji z lekarzem.

Wody dzielą się także ze względu na ilość minerałów:
· niskozmineralizowana: do 500 mg/l (zalecana dla dzieci),
· średniozmineralizowana: od 500 do 1500 mg/l (optymalna dla dorosłych),
· wysokozmineralizowana: od 1500 mg/l wzwyż (zalecana dla osób o wzmożonym wysiłku fizycznym).

Odpowiednio dobrana woda uzupełnia od 15% do 20% dziennego zapotrzebowania organizmu na określony składnik. 
Dla dorosłych najbardziej optymalną jest woda średniozmineralizowana i niskosodowa. Jeśli chodzi o ilość minerałów, to wapnia powinno być 150 mg/l, magnezu – min. 50 mg/l, siarczanów – min. 250 mg/l, natomiast wodorowęglanów co najmniej 600 mg/l. Są to najważniejsze elementy, potrzebne organizmowi do prawidłowego funkcjonowania. 
Wody wysokozmineralizowane zostawmy sportowcom. Zbyt częste ich spożywanie może spowodować niebezpieczną kumulację minerałów i doprowadzić m.in. do kamicy nerkowej. Poza tym zawierają one zazwyczaj duże ilości soli, która podnosi ciśnienie krwi, zatrzymując wodę w organizmie. Dlatego też na zawartość sodu powinni zwracać uwagę wysokociśnieniowcy, cukrzycy oraz sercowcy. Jak zawsze w takich sprawach, należy czytać etykiety, na których znajduje się szczegółowy skład wody. Kolejną kwestią jest to, czy woda powinna być gazowana czy niegazowana? Woda nasycona CO2 bardziej orzeźwia i szybciej gasi pragnienie, jednak nie każdy może ją pić. Odradza się to osobom zmagającym się z zaburzeniami trawienia, z nadkwasotą żołądka oraz tym, którzy mają problemy z gardłem. Oprócz tego, bąbelki wzmagają apetyt, stąd odchudzający się powinni przestawić się na wodę niegazowaną. Niektóre wody są naturalnie nasycone dwutlenkiem węgla i najlepiej takie właśnie wybierać. 
     Jak widać, nie wystarczy pić wodę, dobrze jest jeszcze wiedzieć, co dokładnie spożywamy i dopasować to, do potrzeb swojego organizmu.

niedziela, 28 września 2014

Na ratunek żyworódka

    
    Dziś pod lupę weźmiemy żyworódkę pierzastą (łac. Kalanchoe Daigremontiana). Jest to roślina o bardzo szerokim zastosowaniu leczniczym, a dodatkowo ładnie się prezentuje. Cały rok jest zielona i nie wymaga szczególnej pielęgnacji. Powinna zajmować pierwszorzędne miejsce na parapecie w każdym domu. Żyworódka jest źródłem witaminy C, zawiera flawonoidy oraz magnez, potas, mangan, żelazo, miedź, glin, wapń, krzem i selen. Można ją stosować zewnętrznie i wewnętrznie w różnej formie. Najczęściej stosowany jest okład z liścia. Aby go przygotować należy przemyć liść wodą, od spodu ściągnąć z niego błonkę i delikatnie „pokaleczyć”, w celu uzyskania większej ilości soku. Liść przykładamy do skóry stroną wydzielającą sok. Podczas przygotowywania kompresu nie zaleca się stosowania metalowych przedmiotów, najlepiej użyć drewnianej łyżki lub własnych rąk, jeżeli opatrunek ma być dla nas, a nie dla innej osoby. Przy jakimkolwiek użyciu liścia ściągamy z niego błonkę.
  Żyworódka ma działanie przeciwbakteryjne, antywirusowe, grzybobójcze oraz przeciwzapalne. Oprócz tego wzmacnia układ odpornościowy organizmu i przyspiesza regeneracje uszkodzonych tkanek. Najważniejszym jej elementem leczniczym są liście, zawierające sok. Nie są one trujące ani nie powodują żadnych skutków ubocznych, czyli warto spróbować, gdyż nawet jeżeli nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi. 

Oto kilka najczęstszych zastosowań żyworódki:
Kaszel, chrypka, angina, etc. – z liścia należy zdjąć cienką błonkę i kilkakrotnie w ciągu dnia wolno żuć liść, połykając jego sok. Po skończeniu nie wolno popijać! Pojawi się uczucie zdrętwienia, które po paru minutach ustąpi.
Katar – parę razy dziennie zakrapiamy nos kilkoma kroplami uzyskanymi z liścia. Po tym zabiegu nastąpi wzmożone kichanie. Dla złagodzenia objawów spowodowanych katarem, można posmarować sokiem okolice nosa.
Ból głowy – ulgę przyniesie okład z liścia (przygotowanego według wcześniejszego opisu); przykładamy go w miejscu bólu na 30-40 minut.
Swędzenie skóry – określone miejsce należy posmarować sokiem. Działa zarówno na ukąszenia jak i reakcje alergiczne.
Podwyższony poziom cukru – aby obniżyć cukier trzeba zjadać 3x dziennie po kawałku liścia.
Krwawiące dziąsła – kuracja polega na wolnym żuciu liścia (przez ok. kwadrans) rano i wieczorem. Dziąsła zostaną znieczulone, a zdrętwienie ustąpi po paru minutach.
Bolący ząb – wystarczy kilka razy dziennie żuć liść dokładnie w tym miejscu, gdzie znajduje się chory ząb.
Stłuczenia, kurzajka – na odpowiednio przygotowany okład z liścia nakładamy kawałek folii (w celu uniknięcia wyparowania soku), po czym przykładamy do stłuczenia lub kurzajki i owijamy bandażem. W przypadku stłuczeń okład trzymamy przez kilka godzin, natomiast przy kurzajkach pozostawiamy opatrunek na całą noc i powtarzamy go przez kilka dni. Zazwyczaj w ciągu tygodnia kurzajki znikają.
Zapalenie spojówek – gotowy okład z liścia kilkakrotnie w ciągu dnia przykładamy na zamknięte powieki, na ok. pół godziny.
Poparzenia, odleżyny, wolno gojące się rany, etc. – dokładnie przemyty liść należy przyłożyć na parę godzin. Czynność tą powtarzamy po dwugodzinnej przerwie. Zabieg stosujemy przez kilka dni.

   Żyworódka pierzasta ma jeszcze mnóstwo innych zastosowań prozdrowotnych. Jest do kupienia głównie w Internecie, po bardzo niskiej cenie. Najlepiej wyhodować ją samemu „od małego”, wówczas mamy pewność, że nie miała styczności z żadnymi chemikaliami. Bardzo ważny jest fakt, iż w pełni lecznicze właściwości posiada żyworódka, która ma co najmniej rok. Są również dostępne gotowe maści i soki z żyworódki, polecam jednak zaopatrzenie się w żywą roślinkę.



sobota, 20 września 2014

Na grzyby!



      Wrzesień to czas grzybobrań, a co za tym idzie, idealna okazja aby ruszyć się z domu i pooddychać świeżym powietrzem. Wyjście do lasu będzie atrakcją dla wszystkich, a dodatkowo wzbogaci spiżarkę o grzybne przetwory. 

Na początku należy podjąć decyzję, jakie grzyby chcielibyśmy zebrać, bo od tego zależy wybór lasu. Oto krótka ściągawka:
Podgrzybki – lasy liściaste, sosnowe oraz mieszane, zazwyczaj rosną pośród traw.
Prawdziwki – najczęściej lasy iglaste (sosnowe), ale też lasy liściaste (bukowe) i mieszane.
Koźlarze – lasy liściaste i mieszane; zazwyczaj kryją się pod brzozami, topolami, grabami i osikami. Lubią też rosnąć na zboczach.
Maślaki – lasy iglaste (szczególnie pod modrzewiami); chowają się w trawie.
Kurki – lasy iglaste (pod świerkami) oraz liściaste.
Borowiki – lasy iglaste (pod świerkami, sosnami) i lasy liściaste (pod bukami i dębami). Lubią rosnąć na podłożu piaszczystym.
Rydze – lasy iglaste (pod świerkami).
Zajączki – lasy iglaste, często w pobliżu czarnych borówek.
Najlepiej zatem wybrać się do lasu mieszanego, tam będziemy mieć spory wybór.

    Umiejętność rozpoznawania grzybów to podstawa, zawsze powinna być choć jedna osoba, która doskonale zna się na grzybach. Jeżeli tak nie jest to po grzybobraniu, koniecznie należy zanieść zbiory do Sanepidu, gdzie można dokonać bezpłatnego przeglądu grzybów.
    Grzyby dzieli się na rurkowe (z „poduszeczką-gąbeczką”) oraz blaszkowe. Większość rurkowych jest jadalna, jednakże trzeba uważać, bo nie wszystkie są zdrowe (np. borowik szatański lub ponury są silnie trujące). To, że nie są śmiertelnie trujące nie zwalnia z ostrożności. Natomiast grzyby blaszkowe są niemal w 100% niejadalne i trujące.
     Na grzyby wybieramy się oczywiście z wiklinowym koszykiem, ewentualnie z łubianką, absolutnie nie z reklamówką czy wiadrem. Grzyby muszą mieć dostęp do powietrza, w innym wypadku zaparzą się, co spowoduje szybki rozwój bakterii i gnicie. W rezultacie zebrane jadalne grzybki mogą stać się niebezpieczne jeszcze zanim przyniesiemy je do domu.
     Od lat toczy się spór o sposób zerwania grzyba, a mianowicie czy należy go wykręcić czy wyciąć. Obecnie uważa się, że obie formy są poprawne, jednak ze wskazaniem na wykręcenie. Najważniejsze, aby nie uszkodzić za bardzo grzybni, dlatego robimy to delikatnie lub wycinamy bardzo blisko podłoża. Po wykonaniu tej operacji trzeba nakryć owe miejsce ściółką, żeby grzybnia nie wyschła.
Nie zaleca się zbierania młodych grzybów, ponieważ są one jeszcze zbyt małe, aby móc je odróżnić od trujących. W lesie zostawiamy też stare grzyby (tzw. „kapcie”), gdyż są one niesmaczne, a dodatkowo może już w nich zachodzić proces gnicia. Często chodząc po lesie można zaobserwować przewrócone muchomory i inne trujące grzyby. Warto pamiętać, aby nie niszczyć grzybów niejadalnych, gdyż pełnią ważną rolę w ekosystemie, a poza tym są ozdobą lasu.
     Grzyby są niskokaloryczne, ale niestety ciężkostrawne. Zawierają sporo witaminy B1, B2 oraz niewielkie ilości witaminy A, C oraz D. Stanowią również źródło dobrze przyswajalnego białka. Dawka minerałów zależy od ściółki na jakiej wyrósł grzyb. Zazwyczaj najwięcej jest żelaza. Grzybów nie powinny spożywać dzieci do czwartego roku życia oraz osoby, które mają lekkostrawną dietę.


wtorek, 9 września 2014

W walce o drugie śniadanie



        Niedawno ruszył rok szkolny, choć przygotowania do niego zaczęły się już pewnie pod koniec wakacji. Książki, zeszyty, farbki, kredki, flamastry, bloki, itd., itd. A czy wśród tych wszystkich artykułów znalazło się pudełko na drugie śniadanie? Najlepiej żeby było z ulubioną postacią bajkową, wówczas połowa sukcesu w „walce”, aby dziecko wzięło ze sobą lunchbox. Druga połowa – aby zjadło jego zawartość. Dlaczego dzieci tak niechętnie podchodzą do drugiego śniadania? Bardzo prawdopodobne, że jest ono dla nich zbyt mało atrakcyjne. A po drugie: SZKOLNY SKLEPIK, czyli hulaj duszo, piekła nie ma. Żadna siła nie powstrzyma dziecka przed zakupem chipsów, batonów czy lizaków. Nie dość, że samowolnie dokona tego zakupu, to jeszcze zje to, co chce. No chyba że nie dostanie pieniędzy, co się jednak często nie zdarza.
Warto zatem spróbować zrobić konkurencję sklepikowi i zaoferować swojemu dziecku atrakcyjny posiłek. Jak tego dokonać? Na wstępie przyjmij, że drugie śniadanie to nie tylko kanapki.
Przygotowując jedzenie weź pod uwagę niezbędne z Twojego punktu widzenia składniki, czyli:
1)  Węglowodany – uwolniona z nich do krwi glukoza jest  źródłem energii dla mózgu (np. suszone owoce, miód pszczeli, produkty zbożowe).
2)  Błonnik – dobrze wpływa na pracę jelit (np. żywność pełnoziarnista, orzechy,  nasiona dyni, sezamu, słonecznika, banany, agrest, suszone jabłka, brzoskwinie i figi)
3)     Białko (np. produkty mleczne).
4) Beta karoten – wzmacnia wzrok i odporność organizmu (np. marchewka)
5)     Witaminy i minerały:
§  witamina B1 – broni przed uczuciem zmęczenia i spadkiem koncentracji (np. orzechy, słonecznik, pieczywo pełnoziarniste),
§  witamina B6 oraz kwas foliowy – korzystnie wpływa na funkcjonowanie mięśni oraz układu nerwowego (np. orzechy, banany, pomarańcze, płatki zbożowe),
§    witamina B12 – wzmaga koncentrację, poprawia samopoczucie oraz zdolność uczenia się (np. mleko, ciemny chleb, jajka),
§  magnez i potas – wspomaga myślenie, skupienie oraz zapamiętywanie (np. woda mineralna, nasiona słonecznika, orzechy, suszone morele i figi, pomidory, banany).


Następnie zastanów się nad sposobem przygotowania posiłku, spójrz na to oczami dziecka i odpowiedz sobie na pytanie, czy taka forma podania będzie dla niego atrakcyjna. Oto kilka propozycji:
a)      chleb zastąp ciastem naleśnikowym albo pitą,
b)  owoce zrób w formie kolorowej sałatki z dodatkiem rodzynek, nasion słonecznika, pestek dyni albo orzechów,
c)     surówka z jabłka i marchewki + słonecznik,
d)     tzw. koreczki, czyli nadziewamy wszystko na wykałaczkę
e)  warzywa wystarczy pokroić w paseczki lub inne kształty, a od razu staną się bardziej atrakcyjne,
f)       starszym dzieciom można dać do zjedzenia cały owoc,
g)  porcja orzechów, nasion słonecznika lub dyni to dobra przekąska imitująca chipsy,
h)      jogurt, maślanka, i inne przetwory mleczne,
i)        suszone owoce.

Do picia najlepsza jest woda, świeże soki lub herbata. Jeżeli dziecko będzie mimo wszystko  domagało się słodyczy, to niech to będą sezamki, ciastka zbożowe albo gorzka czekolada.
     Przygotowanie takiego śniadania nie wymaga o wiele więcej czasu niż zrobienie tradycyjnych kanapek. Liczy się Twoja kreatywność! A dzięki temu Twoje dziecko nabierze dobrych nawyków żywieniowych.