Pokazywanie postów oznaczonych etykietą witamina A. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą witamina A. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 października 2015

Aby włos Ci z głowy nie spadł



       Po okresie letnim nasze włosy często są osłabione, zniszczone, a nawet zaczynają wypadać. Ich nadmierna ekspozycja na słońce i kąpiele w różnych zbiornikach wodnych nie wpływają korzystnie na strukturę włosa. Zresztą, nie tylko lato jest jego wrogiem, do listy można śmiało dopisać prostownicę, suszarkę do włosów, lokówkę, farbę do włosów, lakier, piankę, żele i wiele, wiele innych. Niestety, piękna fryzura nie jest synonimem zdrowych i mocnych włosów. Jak je zatem „naprawić” nie używając do tego sztucznych specyfików? Sposobów jest kilka. Nie są one na pewno tak komfortowe i wygodne jak gotowy kosmetyk ze sklepu, ale w zamian są niedrogie i naturalne.
      Wszelkie zabiegi najlepiej rozpocząć od zmiany diety, czyli zacząć „naprawę” od wewnątrz. To, co jemy ma bardzo duży wpływ na kondycję włosów.  Nie powinno w niej brakować przede wszystkim witamin z grupy B, a zwłaszcza B₃  (niacyna/PP). Witaminy te znajdują się m.in. w fasoli, groszku, soi, orzechach, wątróbce, rybach, jajkach, szpinaku, kaszy i pełnoziarnistym pieczywie. Ważną rolę odgrywa również białko, jednak nie w nadmiernej ilości. Źródłem białka są np. rośliny strączkowe, jaja, kasza, ryby. Przy rybach warto się zatrzymać, aby wyróżnić dzikiego łososia. Łosoś zawiera niemal wszystkie składniki odpowiadające za mocne i zdrowe włosy czyli: białko, witamina A, B (B1, B2, B6, B12), witamina D i E, kwasy tłuszczowe omega-3, cynk, żelazo. Trudno go jednak kupić, gdyż większość sklepów oferuje łososia hodowlanego. Pozostając w temacie morskim, z pomocą dla włosów przychodzą ostrygi. Te owoce morza są doskonałym źródłem białka i cynku (3 sztuki to ok. 500% zapotrzebowania dziennego na cynk). Niedobór tego pierwiastka może spowodować, że skóra głowy będzie sucha, zacznie się łuszczyć, a włosy mogą wypadać.  Kolejnym istotnym budulcem włosów jest krzem, który umożliwia regenerację komórek mieszków włosowych. Podstawowymi źródłami krzemionki są zioła (skrzyp polny, pokrzywa, rdest ptasi, kozieradka, podbiał) oraz kasza jaglana. Za stan włosów odpowiada również żelazo, co można zaobserwować w przypadku niedokrwistości, kiedy to m.in. zaczynają wypadać włosy. Pierwiastek ten bierze udział w transportowaniu przez komórki tlenu, który trafia do mieszków włosowych. Jego niedobory można uzupełnić jedząc mięso (zwłaszcza wątróbkę), ryby i zielone warzywa (np. szpinak, brokuły). Do diety warto włączyć także orzechy, z uwagi na zawartość cynku i kwasów tłuszczowych. Dodatkowo zawierają one miedź, która nadaje włosom naturalny kolor i blask. Do picia polecane są wspomniane wyżej zioła, a w szczególności skrzyp, który jest znanym suplementem na włosy i paznokcie. Oprócz naparów dobrze jest wspomagać się sokami warzywnymi i tradycyjnie pić co najmniej 2 litry wody dziennie.

      Wiemy już co jeść i co pić, aby pomóc naszym włosom jak najdłużej utrzymać się na głowie i jednocześnie okazale się prezentować. Następnym razem zajmiemy się stroną zewnętrzną, poznając kilka praktycznych porad związanych z pielęgnacją włosów. Póki co, zacznijmy dbać o nie „od środka”.



sobota, 10 października 2015

Pszczeli dar



        O prozdrowotnych właściwościach miodu słyszał już każdy. Okazuje się jednak, że pszczoły przygotowały dla nas coś jeszcze lepszego, a mianowicie… pyłek kwiatowy. Cóż to takiego? To pył zgromadzony przez pszczoły prosto z kwitnących roślin. Przybiera on postać małych kulek i w tej formie jest transportowany do ula. Jedna taka kuleczka zawiera blisko 100 tys. ziarenek pyłków z przeróżnych roślin, również leczniczych. Zebrany i wysuszony przez hodowców pszczół, stanowi bardzo wartościowe źródło składników odżywczych, zawiera ok. 200 różnych związków. Na czele tabeli znajduje się białko, witaminy z grupy B, witamina A, C, E i P. Spośród składników mineralnych obecny jest wapń, potas, selen, fosfor, cynk, magnez, mangan, sód, krzem, żelazo oraz miedź. Reszta to tłuszcze, węglowodany oraz fitohormony (hormony roślinne), enzymy i koenzymy, które poprawiają przemianę materii. 100g pyłku kwiatowego to ok. 340 kcal. Na szczególną uwagę zasługuje obecność wapnia, żelaza i witaminy C. Wapń w tej postaci bardzo dobrze się przyswaja, zapewnia większą dawkę niż jogurt czy twarożek (100g to ok. 170 mg). Z kolei witaminy C jest więcej niż np. w kapuście. Żelazo, podobnie jak wapń charakteryzuje się wysoką przyswajalnością, porównywalną do wątróbki.

Pyłek kwiatowy, zwany również pszczelim, ma niezwykle szeroką ofertę leczniczą. Oto kilka najważniejszych pozycji:
1.       Niweluje zmęczenie, wspomaga koncentrację, dodaje energii.
2.       Pomaga w leczeniu niedokrwistości.
3.       Wzmacnia odporność organizmu.
4.       Obniża poziom cukru we krwi.
5.       Pobudza apetyt (w anemii).
6.      Działa detoksykacyjnie – przyspiesza usuwanie toksyn z organizmu (nikotyny, alkoholu, kofeiny, itp.)
7. Poprawia nastrój, koi nerwy, regeneruje system nerwowy, przeciwdziała depresji.
8.       Hamuje rozwój miażdżycy, obniża poziom cholesterolu, zapobiega zakrzepom.
9.   Obniża ciśnienie, wspomaga leczenie zaburzeń krążenia, zalecany w czasie rekonwalescencji po zawale serca.
10. Wspomaga procesy trawienne, reguluje metabolizm,  przeciwdziała zaparciom, biegunce, stosowany przy wrzodach. Dodatkowo ochrania i oczyszcza wątrobę, a w przypadku uszkodzenia (np. lekami, alkoholem), przyspiesza jej regenerację.
11.   Wyostrza wzrok, dzięki sporej zawartości witaminy A oraz witaminy B2.
12.   Pomaga w walce z prostatą.
13.   Działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie oraz przeciwgrzybiczo.
14.   Odżywia i odmładza skórę.
15.   Zwalcza katar sienny i łagodzi objawy astmy.

       Pyłek kwiatowy polecany jest osobom, po różnych chorobach, ciężko pracującym oraz niezdrowo się odżywiającym, ponieważ spożywanie pyłku umożliwia szybkie uzupełnienie brakujących pierwiastków w organizmie. Unikać go powinni jedynie uczuleni na produkty pochodzenia pszczelego. Pozostali mogą bez obaw korzystać z możliwości apiterapii, bo tak się ona fachowo nazywa ;)



czwartek, 23 kwietnia 2015

Gdy serce boli...



       Każdy, kto choć troszkę orientuje się w herbatach ziołowych, gdy pomyśli o głogu to od razu wyobrazi sobie serce. To trafne skojarzenie, jednak wykaz właściwości leczniczych tej rośliny nie kończy się na dolegliwościach sercowych. Dziś zapoznamy się z całą gamą „głogowych” możliwości. Zatem co sprawia, że głóg jest prozdrowotny? Lista składników jest długa, są to m.in.: flawonoidy, garbniki, procyjanidy, aminy, sole  mineralne, witaminy (A, B, C, E), fitosterole, beta-karoten, fenolokwasy oraz aminy. Kiedy już znamy skład tej rośliny, możemy przejść do jej zastosowania. 
Kwiaty głogu

Właściwości głogu:
- działa rozkurczowo oraz moczopędnie,
- powoduje spadek ciśnienia tętniczego,
- zbija cholesterol przez co przeciwdziała miażdżycy,
- normalizuje rytm serca,
- polepsza krążenie krwi,
- wzmacnia mięsień serca,
- rozszerza naczynia mózgowe,
- wzmacnia ukrwienie naczyń wieńcowych,
- wspomaga wydolność serca przy nadciśnieniu,
- uspokaja i relaksuje, ma działanie nasenne
- wzmacnia odporność organizmu,
- poprawia nastrój.

Reasumując, z medycznego punktu widzenia napar z głogu jest polecany przy takich dolegliwościach jak: nadciśnienie, zaburzenia funkcjonalności serca (arytmia, kołatanie), miażdżyca, menopauza, zapalenie mięśnia sercowego, duszności, niestrawność, bezsenność, biegunka, kamica nerkowa oraz starcze serce (schorzenie charakteryzujące się osłabieniem serca z powodu niewydolności mięśnia sercowego oraz słabego ukrwienia naczyń wieńcowych). Głóg rekomendowany jest również dla osób żyjących w stresie i napięciu oraz tych, którzy przebyli chorobę serca (np. zawałowcy).   
Owoce głogu
       Choroby serca (zwłaszcza nadciśnienie i zawał), to bolączka współczesnej cywilizacji. Ciągła pogoń za lepszym życiem, stresująca praca, brak aktywności fizycznej oraz niewłaściwa dieta powodują, że nasze serca zaczynają się buntować. Biorąc to pod uwagę, wprowadzenie naparu z głogu do codziennego menu wydaje się być rozsądnym rozwiązaniem. Regularne spożywanie go przez dłuższy okres czasu odciąży i usprawni zapracowaną „pikawę”. Roślina ta jest bezpieczna, przy właściwym spożywaniu nie powoduje skutków ubocznych. Głogu nie powinny oczywiście stosować osoby z niskim ciśnieniem. 
        Są dwa rodzaje herbat z głogu: z kwiatów oraz z owoców. Mają podobne właściwości, aczkolwiek napar z kwiatów ma szersze zastosowanie (dolegliwości sercowe, bóle mięśni, stawów, miażdżyca). Smak głogu jest mało „wyraźny”, stąd można dodać do herbaty miodu. Głóg występuje także w tabletkach jako suplement diety, często razem z magnezem, jednak wywar jest bardziej przyjazny dla żołądka i lepiej się przyswaja. Jest też głównym składnikiem leków na serce, dlatego jeżeli jesteś pod specjalistyczną opieką lekarza, to koniecznie skonsultuj się z nim w tej kwestii.




czwartek, 19 marca 2015

Złota kasza



     Kaszę kukurydzianą otrzymujemy z przemiału kukurydzy. Wyglądem przypomina kaszkę manną, z tym że ma kolor żółty lub jak kto woli – złoty :) Pod względem wartości odżywczych na tle innych kasz wypada dość słabo, co nie oznacza jednak, że jest bezwartościowa. W kaszy znajdują się witaminy (A, B1, B2, B3, B6, E), minerały (potas, magnez, żelazo, fosfor) i kwas foliowy. Największą rolę odgrywa witamina A, która ma korzystny wpływ na skórę oraz poprawia wzrok. Z uwagi na zawartość magnezu, potasu i żelaza powinny ją spożywać osoby przemęczone, osłabione, ze słabą morfologią. Warto jeszcze zwrócić uwagę na obecność selenu. Selen współgra z witaminą E - oba to mocne przeciwutleniacze, wzmacniające odporność organizmu. Ma on również wpływ na prawidłowe funkcjonowanie tarczycy, redukuje ryzyko zachorowania na zaćmę oraz miażdżycę. Kaszka zawiera też błonnik, białko oraz beta karoten, który pociemni naszą bladą po zimie skórę. 


      Kasza kukurydziana to jeden z podstawowych produktów diety bezglutenowej. Nie uczula, stąd nadaje się dla dzieci i alergików.  Jest lekkostrawna więc mogą ją spożywać osoby starsze, a kleiki z kaszki stosowane są podczas problemów z układem pokarmowym i wątrobą. Polecana oczywiście osobom z celiakią. 
     Kasza kukurydziana to bogate źródło węglowodanów, daje uczucie sytości nawet w niewielkiej ilości. Jest smaczna, prosta i szybka w przygotowaniu, tania oraz uniwersalna. Można ją stosować jako dodatek zagęszczający do sosów lub zup, panierkę, wymieszać z warzywami lub dosypać przed smażeniem do placków ziemniaczanych. Wyśmienita zarówno na słono jak i na słodko, np. z konfiturami. Osobiście jestem zwolenniczką kaszy kukurydzianej w wersji tradycyjnej, występującej pod mało marketingową nazwą: „mamałyga”. Mamałyga wywodzi się z Rumunii, a jej odmiany  występują  w wielu krajach południowo-wschodniej Europy. Najbliższa jest mi tzw. „kulesza”, przyrządzana na Ukrainie. Specjalistą w tej potrawie był mój Dziadek, który pochodził z Kresów Wschodnich i gotował ją odkąd tylko pamiętam. Na ugotowaną kaszę nakładał podsmażoną wcześniej cebulkę (lub skwarki-wersja niezdrowa), następnie drobno pokruszony biały ser, a na koniec zalewał delikatnie śmietaną. Wszystko można przyprawić wedle uznania (polecam maggi i pieprz). Nawet Włosi zachwycili się „złotym grysikiem”, i na jego bazie stworzyli nowe danie o nazwie „polenta”. 
     Sposobów na podanie kaszy kukurydzianej można znaleźć mnóstwo. Warto wprowadzić ją do codziennego menu, chociażby dla urozmaicenia i nowego smaku. Co prawda 100g zawiera ok. 300 kcal, więc nie wolno przesadzać, aczkolwiek kasza jest lekkostrawna i bardzo syta, co spowoduje, że nie będziemy podjadać między posiłkami. O dziwo nie tak łatwo jest ją kupić w supermarketach, czasami trzeba się nieźle nachodzić. Bardziej dostępna jest w mniejszych sklepikach albo na targu. Smacznego!