poniedziałek, 29 lipca 2019

Węgiel Aktywny - cudnowność na różne dolegliwości



Węgiel aktywny pozyskiwany jest z odpadów produkcji – łupin, pestek nasion, a także z węgla drzewnego. 
Węgiel aktywny to najbardziej chłonny składnik kosmetyczny jaki można sobie wyobrazić. 
W medycynie jest znany od setek lat. Używano go do usuwania bakterii i toksyn z organizmu. 
Ma niesamowite zdolności absorpcyjne, dzięki czemu znalazł szerokie zastosowanie w przemyśle i branży kosmetycznej. Węgiel aktywny jest w stanie pochłonąć 1000 razy więcej toksyn niż wynosi jego ciężar! 

Węgiel aktywny jest słynnym sposobem na leczenie tak zwanego "kaca". Odtruwa organizm i sprawia, że alkohol szybciej się trawi. Dzięki niemu pozbędziesz się niestrawności czy nieprzyjemnego bólu głowy. 
Skutecznie oczyszcza jamę ustną i rozjaśnia szkliwo. Lek nie wywołuje podrażnień, usuwa bakterie, odświeża oddech oraz radzi sobie z przebarwieniami po kawie. Wystarczy wymieszać proszek z węgla aktywnego z łyżką oleju kokosowego. Tę domową pastę nakładamy na szczoteczkę i myjemy nią zęby tradycyjnym sposobem.

Zalety stosowania węgla aktywnego na skórę:

  • jest łatwo dostępny
  • bardzo ekonomiczny
  • jest naturalnym składnikiem
  • wydajny
  • nietoksyczny
  • wszechstronne zastosowanie: jako filtr wody, katalizator, środek leczniczy na biegunki, detoksykację organizmu.
Węgiel, oprócz swych właściwości leczniczych, wykazuje również właściwości pielęgnacyjne. Działa przede wszystkim dobrze na skórę. Zatrzymuje wydzielanie sebum, przyciąga wszelkie toksyny oraz zanieczyszczenia, wyrównuje koloryt skóry, a przy tym jest całkowicie dla niej bezpieczny, ponieważ nie narusza jej ochronnej bariery. Ponadto, świetnie sobie radzi z trądzikiem oraz ropiejącymi ranami, a także regeneruje skórę. Wobec tego, możemy z niego zrobić domową maseczkę, peeling, a nawet wybielającą pastę do zębów.
Węgiel aktywny na skórę, nie przyczynia się do obciążania skóry chemikaliami, nie powoduje zaskórników, zapychania, trądziku ani tłustych włosów. Węgiel aktywny nie jest również toksyczny, ani alergiczny. Możesz go bezpiecznie stosować na każdy rodzaj skóry.
Węgiel aktywny, zawiera malutkie pęcherzyki dzięki którym ma tak wspaniałe właściwości chłonne. Tekstura węgla aktywnego to idealny, naturalny peeling do skóry! Masz więc pod ręką prawdziwe arcydzieło które zastąpi Ci maseczkę, peeling i serum w jednym! 

Jeśli chcesz stosować węgiel aktywny na skórę jako peeling, możesz go łączyć na wiele sposobów – osobiście polecam Ci wypróbować połączenie:
węgiel aktywny + olej jojoba – dla skóry suchej
węgiel aktywny + miód (płynny) – dla skóry wrażliwej
węgiel aktywny + olej makadamia – dla skóry dojrzałej
węgiel aktywny + olejki eteryczne – dla skóry tłustej
Maseczka do twarzy:
Należy proszek z węgla wymieszać z małą ilością wody bądź olejku czy jogurtu. Następnie nałożyć na twarz i trzymać ok. 50 min., po tym czasie zmyć.
Peeling do twarzy i ciała:
Należy wymieszać proszek z oliwą z oliwek oraz łyżeczką miodu. Dzięki takiemu zabiegowi oczyścimy skórę oraz zetrzemy martwy naskórek. Peeling najlepiej wykonywać raz w tygodniu.

Sposób na łupież oraz przetłuszczające się włosy:

Z racji tego, iż węgiel wykazuje antybakteryjne właściwości, działa przeciwłupieżowo. Ponadto, usuwa nadmiar sebum, dzięki czemu, nasze włosy nie będą się już przetłuszczały. Wystarczy, iż do szamponu dodamy proszek z węgla. Taką mieszanką należy myć włosy nie częściej niż dwa razy w tygodniu. Zbyt częste jej stosowanie mogłoby przyczynić się do przesuszenia skóry głowy.

Wybielanie zębów:

Węgiel aktywny świetnie poradzi sobie z przebarwieniami czy nalotem powstałym na zębach, a przy tym jest środkiem łagodnym, który nie narusza szkliwa, a zatem nie podrażnia zębów. Efekty wybielania mogą być widoczne już po pierwszym użyciu. Jak przygotować pastę? Węgiel aktywny należy wymieszać z łyżeczką oleju kokosowego, można również dodać odrobinę olejku z oregano. Taką pastą zaleca się myć zęby 3 razy w tygodniu. Po osiągnięciu pożądanego stopnia wybielenia, należy używać pasty raz w tygodniu w celu podtrzymania efektów. 


Węgiel aktywny w proszku stosowano w medycynie ludowej. Ze względu na jego właściwości uważano go za skuteczny środek wysuszający i umożliwiający gojenie się ran. Do dzisiaj stosuje go wiele plemion afrykańskich, indiańskich i Eskimosów. Okładami z węgla wyciąga się truciznę wpuszczoną przez węże, pająki lub skorpiony. Leczy się nim także reakcje alergiczne powstałe na skutek bezpośredniego kontaktu z trującymi roślinami. Jest też powszechnie stosowanym lekiem na niestrawność, biegunkę lub wzdęcia.
U nas w sprzedaży w postaci proszku TUTAJ



poniedziałek, 22 lipca 2019

KIEŁKI Naturalny energetyk





Tak zaczyna się długo oczekiwana książka autorek: Jadwiga Kempisty i Urszula Chorzępa

"Poniższy wstęp napisany był w 1997 roku, podaję go jednak obecnie w niezmienionej formie, ponieważ jest ciągle aktualny. Na końcu dodaję Państwu jeszcze wiadomość o kwiatach.
Jako mała dziewczynka razem z moimi koleżankami jadłam kwiatki dzikiego niebieskiego bzu, ale takich przyjaznych nam kwiatów jest w naszym otoczeniu bardzo dużo: fiołki, kwitnący groszek, fasola, nasturcja wielokwiatowa, nagietek, dynia, prawoślaz itp. Dodając kwitnące kwiaty do na-
szych skiełkowanych zbóż i dekorując nimi każdy wiosenny posiłek, szybko uzupełniamy naszą energię, bo takiego posiłku nie można nazwać inaczej jak „bomba energetyczna” bądź „naturalny dopalacz”.

Wiosną pokrzywę dajemy świniom i kaczkom, a sami sięgamy po ogórek ze szklarni. Człowiek zmienił wielkość owocu, termin jego spożycia (zamrażanie, konserwacja), wytworzył nowe odmiany (hybrydy), wyrzucił je z naturalnych osłonek (np. biała mąka), „oczyścił” (np. biała sól). To wszystko gwałt na naturalnych produktach żywnościowych, zmieniający ich wartości odżywcze, smakowe i energetyczne. Od wielu wieków istnieją filozofie, które zakazują jedzenia mięsa, czyli jedzenia organizmu żyjącego przez organizm żyjący. Nie zastanawiamy się nad tym, że obierając ziemniaka, powodujemy jego okaleczenie, a produkując białą mąkę i odrzucając z ziarna otoczkę wraz z zarodkiem, również dopuszczamy się gwałtu na przyrodzie.


Medycyna ziarna

Ziarnu zawdzięczamy ciągłość świata roślinnego. W małym owocu roślin zbożowych czy nasionach innych roślin drzemie ogromna siła, zdolna ożyć nawet po kilkunastu wiekach przechowywania. Znane są przypadki wyhodowania rośliny z ziaren znalezionych w egipskich piramidach, a nawet z ziaren wydobytych z górskich kryształów. Ziarno jest doskonałym mikroświatem: jest w nim nie tylko zarodek przyszłej rośliny, ale także pożywienie dla niej. Ziarno ma odpowiednią wilgotność, temperaturę i naświetlenie zakodowane w swoim genetycznym układzie właściwości, które zezwalają na budowę przechowywanego w nim nowego organizmu: z własną przemianą materii, kwiatem, życiem płciowym, owocem.Kiełkujące ziarno staje się bogatym źródłem całościowego pokarmu dla innego żyjącego organizmu.

Badania naukowe potwierdziły, że największą ilość substancji odżywczych, jak pierwiastki śladowe, witaminy, enzymy czy aminokwasy, posiada roślina w pierwszych dniach kiełkowania, wielokrotnie w tym okresie zwiększając ich zawartość. Na przykład: w stosunku do suchego ziarna, w piątym dniu kiełkowania w zarodku owsa jest 1300% więcej witaminy B2, 500% więcej witaminy A, B i kwasu foliowego.
Czy można chcieć więcej?! Szanowni Państwo – żadne suplementy wartości odżywczych w tabletkach, proszkach, płynach nie zapewnią nam tak idealnych połączeń jak kiełki. Bo oprócz tych wszystkich wyżej wymienionych wartości olbrzymia ilość enzymów i bogactwo połączeń sprawia, że te wszystkie wartości odżywcze są wchłaniane w całości.

Oprócz witamin i pierwiastków śladowych, skiełkowane ziarno zawiera dużo aminokwasów. Do budowy własnego białka człowiek potrzebuje 22 aminokwasów. Ośmiu z nich nie jest w stanie wytworzyć sam (nazywa się je aminokwasami egzogennymi). W dążeniu do pokrycia zapotrzebowania na białko przebadano olbrzymią ilość pokarmów. Również węglowodany i tłuszcze z kiełków są łatwiejsze do przyswojenia przez ludzki organizm. W żywych zarodkach mamy także błonnik, enzymy, chlorofil i wiele innych składników. Dla człowieka żyjącego w skażonym środowisku kiełki to przyjaciele wzmacniający jego tkanki, ale również odżywiający układ wegetatywny i centralny układ nerwowy, co pozwala na łatwiejsze pokonywanie trudności życia codziennego. Nie dziwmy się więc, że kiełki zyskują sobie coraz większą popularność.

W suchym ziarnie pszenicy nie ma absolutnie witaminy C, a już po trzech dniach kiełkowania znajduje się w niej aż 43 653 jednostek tej witaminy – warto kiełkować!
Aby otrzymać maksymalną ilość witaminy C, kiełkujemy ziarna na słońcu. Dobowe zapotrzebowanie człowieka wynosi 500 mg na dobę. Chcąc zaspokoić organizm w tę witaminę, należy uzupełniać jej braki skiełkowanym zbożem – szczególnie że znajduje się ona we wszystkich skiełkowanych ziarnach. Szanowni Państwo – jeszcze raz podkreślam wybitnie ważną funkcję witaminy C w naszym organizmie. Witamina C aktywizuje system immunologiczny, pobudzając wzrost i sprawność komórek odpornościowych typu T i B, powodując również wytwarzanie kolagenu, a co za tym idzie
– gojenie się ran (jest wręcz niezbędna w leczeniu wszelkiego rodzaju owrzodzeń przewodu pokarmowego).

Witamina B2. Otrzymujemy jej aż o 100% więcej podczas kiełkowania bez dopływu słońca. Jest to wiodąca witamina wśród witamin grupy B, szczególnie ważna w stanach zapalnych skóry.
Witamina A szybko ginie w cieple, dlatego po wyjęciu z kiełkownicy ziarna z witaminą A należy umieścić w lodówce, względnie szybko zjeść. Wyobraź sobie, że aż do siódmego dnia kiełkowania
w ziarnach lnu wartości odżywcze są bardzo niewielkie, natomiast w siódmym dniu kiełkowania pojawia się tyle jodu organicznego, że łyżka stołowa tych skiełkowanych ziaren całkowicie pokrywa zapotrzebowanie jodu na cały tydzień, a można te ziarna podawać bezpiecznie ludziom w różnym
wieku, również dzieciom.
Pierwiastki śladowe zawarte w skiełkowanym ziarnie są przyswajane przez organizm w takiej ilości, jaka jest potrzebna dla organizmu.

Domowy ogródek może więc stać się źródłem nieskażonej żywności przez okrągły rok. Kiełki stanowią pokarm całościowy! Otóż kiełki posiadają cały wachlarz składników odżywczych w postaci bardzo dobrze przyswajalnej.

Skiełkowana rzodkiewka posiada właściwości grzybobójcze, w związku z czym wskazanym jest dodawanie ziaren rzodkiewki do wszystkich kiełkowanych zbóż (chcąc przeciwdziałać pleśniom i grzybom). Nie pomoże natomiast pozbyć się pleśni, jeżeli materiał, z którego zbudowana jest kiełkownica, posiada pory. Dzięki jej właściwościom jemy ją w takich chorobach jak grzybica – zarówno skóry, przewodu pokarmowego i śluzówek. Jemy ją na różne sposoby, ale możemy również utrzeć razem z jogurtem czy kefirem i nałożyć bezpośrednio na skórę, względnie na śluzówki, osiągając szybszą reakcję. Po prostu substancje czynne wchłaniają się szybciej. Robimy okłady na paznokcie dotknięte grzybicą, wkładamy nasiąknięte waciki do pochwy na całą dobę.

Idealnym zbożem, wręcz królową wśród skiełkowanych ziaren, jest lucerna, tak jak dynia jest królową ogrodów. O dynię na polskim stole walczyłam 30 lat, tak samo o kaszę jaglaną. Obecnie proponuję państwu lucernę w skiełkowanej postaci.
Wyłuskane nasiona dyni w stosunku do nasion dyni pozostawionych w łuskach, tracą na wartościach odżywczych nawet do 40%.

Przez powyższe uwagi chcę Państwu uświadomić, że kiełkować mamy sami, nie kupować skiełkowanych zbóż zamkniętych w pudełku. Dokładnie studiując wartości odżywcze podane w tabelkach, możecie sobie sami kiełkować takie zboża, które są wam najbardziej potrzebne."

Więcej informacji znajduje się w książce, gdzie można dowiedzieć się wszystkiego o nasionach na kiełki, warunkach i sposobach kiełkowania, oraz wiele niezbędnych informacji o tym, jak cieszyć się zdrowiem jak najdłużej!

Spis treści:
Od autorki .........................................................5
Wstęp ...............................................................7
Historia kiełków ................................................17
Suche i żywe ziarno ..........................................21
Witaminy .........................................................25
Marko- i mikroelementy .....................................33
Błonnik ............................................................39
Inne składniki skiełkowanego ziarna ....................43
Medycyna ziarna ...............................................47
Przekiełkowane ziarno dwunastodniowe ...............67
Jak kiełkować ziarno ..........................................73
Ogólne zasady żywienia .....................................79
Karoteny ..........................................................87
Kalorie czy energia ............................................95
Otyłość ...........................................................105
Naturalne antybiotyki zawarte w żywieniu ............111
Jak jeść skiełkowane ziarno ................................113

A więc kiełkujmy Na Zdrowie!

środa, 13 marca 2019

Zdrowie na Wiosnę!



Wiosna to czas na odbudowę, która niestety nie wydarzy się bez naszego udziału. Stała zmiana diety na sezonową, znacznie pomaga w utrzymaniu organizmu w dobrej kondycji, ale nie jest jedynym elementem decydującym o tym, jak będzie funkcjonował. Równie ważne jest zadbanie o spokojną przestrzeń, ograniczenie stresu i wyciszenie umysłu. 

Jak odżywiać się wiosną?

Wiosną warto postawić przede wszystkim na dania lekkie, z mniejszą ilością tłuszczów nienasyconych a większą – witamin i przeciwutleniaczy. Ich doskonałym źródłem są:
  • zupy warzywne,
  • lżejsze dania z ryżem basmati, cukinią, zielonym groszkiem, brokułami,
  • kompoty z gruszek, jabłek, rodzynek, daktyla, z dodatkiem imbiru, kurkumy, cynamonu, ale bez cukru,
  • do każdego posiłku dodajmy zmielone siemię lniane, słonecznik, pestki dyni
  • do picia słabe herbaty ziołowe z kopru włoskiego, pokrzywy, liści malin,
  • siejmy kiełki i dodawajmy je do dań warzywnych, do kanapek,
  • pamiętajmy o używaniu każdego dnia produktów bogatych w cynk (np. kasza jaglana, która działa termostabilizująco i odkwaszająco, kasza gryczana niepalona) oraz witaminę C (sok z owoców dzikiej róży, sok z czarnej porzeczki z dodatkiem ciepłej wody, jabłka, natka pietruszki).

Dla osób, które mają tak zwany zabiegany tryb życia oraz o szczególnie obniżonej odporności, z pomocą przychodzi „zielona żywność”. Zawiera ona potężne ilości naturalnych, odżywczych oraz oczyszczających wartości, a jej jedzenie nie wymaga właściwie żadnego wysiłku. Zielona żywność to nazwa, która dotyczy przede wszystkim chlorelli oraz jęczmienia.

Sok z młodej trawy jęczmiennej to nic innego jak sok wyciśnięty z kilkudniowej trawy jęczmiennej i wysuszony w niskiej temperaturze, gotowy do ponownego połączenia z wodą. Otrzymujemy w ten sposób nektar gotowy do wypicia już po chwili. Podczas gdy sok z jęczmienia użyźnia i harmonizuje nasz organizm, chlorella dba o to, żeby usunąć z niego nagromadzone toksyny, bakterie, wirusy i pleśnie.

Sok z młodej trawy jęczmiennej jest także doskonałym pokarmem dla małego dziecka odstawianego od piersi. Jego Ph jest niemal identyczne jak mleka matki, a bogactwo naturalnych witamin, składników mineralnych, mikroelementów, antyoksydantów, chlorofilu, enzymów i innych korzystnych substancji w doskonałych proporcjach sprawia, że nazywany jest zielonym mlekiem.

Chlorella  (alga słodkowodna) jest także wspaniałym źródłem naturalnych witamin i  chlorofilu, posiada też bogactwo błonnika, który skutecznie i w sposób naturalny oczyszcza i detoksykuje organizm, wspierając  go w walce z alergiami i chorobami skóry. Jest również skuteczna w leczeniu atopowego zapalenia skóry i łuszczycy.




Dzieci spożywające Zielone Produkty dużo rzadziej zapadają na choroby układu oddechowego. Kiedy obserwujemy, że nasze dziecko zaczyna „coś brać”, możemy podać mu więcej chlorelli przez kilka dni. Pomożemy w ten sposób organizmowi szybciej i skuteczniej poradzić sobie z  chorobą. Zielona Żywność przywraca naturalną równowagę kwasowo-zasadową, jest dwa razy skuteczniejszym niż szpinak, najbardziej całościowym produktem zasadotwórczym. Pomaga bardzo skutecznie zapobiegać anemii i leczyć ją, poprawia wchłanianie i oczyszcza drogi trawienne. Zielona Żywność jest minimalnie przetworzona. Przyjmuje się, że wystarczy wypić kilka łyków soku z młodej trawy, aby uzyskać efekt zjedzenia dużego ekologicznego brokuła, i to na surowo.

Dieta probiotyczna!
Po oczyszczaniu przychodzi czas na odbudowę flory bakteryjnej. To o tyle ważne, że jelita są wrotami naszej odporności i od ich stanu zależą możliwości wchłaniania składników odżywczych z pokarmu. W odbudowie flory bakteryjnej pomagają naturalne probiotyki:
Warto przy tym pamiętać, że bakterie probiotyczne czerpią energię z trawienia wielocukrów roślinnych, czyli kasz pełnoziarnistych oraz błonnika.

Kiszonki – zakwas z buraków i kapusty

Zakwasy warzywne to prawdziwe napoje mocy. Są źródłem naturalnych probiotyków, które sprawią, że nasza mikroflora jelitowa będzie szczęśliwa! Ponadto wzmacniają organizm, przyśpieszają jego detoksykację, hamują rozwój szkodliwych bakterii i niszczą wolne rodniki. Zawarte w nich laktobakterie odbudowują florę bakteryjną jelit, dlatego świetnie sprawdzą się jako osłona i wsparcie w trakcie lub po antybiotykoterapii.

Probiotyki poprawiają szczelność jelit, chroniąc je przed szkodliwymi bakteriami. Zakwaszają florę jelitową, dzięki czemu stanowią dodatkową ochronę przed namnażaniem się bakteryjnych intruzów. Mają masę korzystnych właściwości, dlatego warto sięgać po nie codziennie. Zdecydowanie polecamy probiotyki naturalne!

W diecie stymulującej odporność nie może zabraknąć oleju z czarnuszki. Jego pozytywny wpływ na układ immunologiczny został udowodniony naukowo. Olej z czarnuszki można podawać już nawet dzieciom po pierwszym roku życia.

Poza olejem z czarnuszki, warto zwrócić szczególną uwagę na olej lniany i rydzowy. Olej lniany ze względu na korzystną proporcję kwasów Omega-3 i 6 uważany jest za jeden z najzdrowszych tłuszczy roślinnych. Wzbogaci dietę i ułatwi wchłanianie witamin z posiłków. Idealny do twarożku, ulubionej surówki z marchewki i do maczania chleba.


Pamiętajmy, że odpowiednia ilość płynów to podstawa zdrowia!
Pijmy wodę, herbatę czy przygotowane przez nas kompoty. Unikajmy słodzonych i gazowanych napojów. Dlaczego odpowiednie nawodnienie jest tak ważne? 
Woda oczyszcza organizm z toksyn, dzięki czemu staje się on silniejszy. Przyspiesza także metabolizm, bierze udział w procesach trawiennych, reguluje temperaturę ciała, a także pomaga pozbywać się produktów przemiany materii.

Ruszajmy się na świeżym powietrzu!

Naukowcy twierdzą, że obok zdrowej diety, to właśnie ruch ma kluczowe znaczenie dla prawidłowego działania układu immunologicznego.  
Ruch zwiększa liczbę oraz aktywność makrofagów i krwinek białych, które są odpowiedzialne za walkę z drobnoustrojami. Ponadto dotlenione komórki ciała są bardziej odporne i rzadziej padają ofiarą bakterii oraz wirusów. Aktywność fizyczna usprawnia także działanie układu oddechowego, krążenia, trawiennego oraz nerwowego. Co ważne, ruch obniża poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. To istotne, ponieważ osoby długotrwale narażone na stres częściej zapadają na infekcje, choroby serca czy choroby nowotworowe.

Myjmy ręce!

Po skorzystaniu z toalety, powrocie z podwórka, czy przed jedzeniem – warto zadbać o to, żeby mycie rąk jak najwcześniej weszło naszym dzieciom w krew. Dlaczego to tak ważne? Światowa Organizacja Zdrowia podaje, że aż 69% zakażeń przewodu pokarmowego może być spowodowane niewłaściwą higieną. Choroby brudnych rąk to przede wszystkim salmonelloza, owsiki, lamblioza, ale także grypa, wirusowe zapalenie wątroby, zarażenie rotawirusami czy tasiemcem.
Mycie rąk nie jest jednak czynnością banalnie prostą. Aby pozbyć się 90% groźnych bakterii należy myć ręce wodą z mydłem przez 15 sekund. Pół minuty pozwala usunąć praktycznie wszystkie drobnoustroje. Okazuje się jednak, że zazwyczaj myjemy dłonie przez około 5 sekund. To zdecydowanie zbyt krótko, aby dokładnie je oczyścić. Warto także pamiętać o dokładnym suszeniu, ponieważ wilgoć sprzyja rozwojowi bakterii.

SUPLEMENTUJMY WITAMINĘ D!

Witamina D bierze udział w budowaniu mocnych kości i zębów. Ale to nie jedyna jej zaleta. Wspiera również układ odpornościowy, dzięki czemu lepiej radzi on sobie z różnego rodzaju infekcjami. Naukowcy twierdzą, że 90% Polaków zmaga się z niedoborem witaminy D.
Jej podstawowym źródłem jest ekspozycja na promienie słoneczne. W naszym kraju pełna synteza skórna jest możliwa w okresie od maja do września przy odpowiednich warunkach atmosferycznych, ubiorze i czasie aktywności na świeżym powietrzu. Najlepiej jest odsłaniać większe partie ciała (nogi i ręce) od godziny 10 do 15 przez minimum 15 minut dziennie.

Kolejnym źródłem witaminy D jest dieta, dlatego zaleca się częste spożywanie ryb – węgorza, łososia, śledzia, dorsza oraz makreli, ale także jaj, sera żółtego i mleka. Warto jednak wiedzieć, że jedzenie pokrywa maksymalnie 20% dziennego zapotrzebowania. W naszej strefie klimatycznej należy więc suplementować witaminę D od października do kwietnia. 

Przepisy:

1. Kapusta kiszona

Kiszona kapusta zawiera więcej witaminy B12, B6 i PP, niż świeża. Zawarta w niej witamina C  jest bardzo dobrym środkiem zapobiegającym przeziębieniom. Sok, który wytwarza się podczas kiszenia, warto pić codziennie przed posiłkiem – to napój pełen witamin, który poprawia apetyt i trawienie oraz naturalnie dezynfekuje układ trawienny.

Domowa kapusta kiszona

Składniki:

  • 5 kg białej kapusty,
  • 100 g soli,
  • 5 marchewek,
  • koper,
  • 1 łyżka kminku.

Przygotowanie:

Kapustę poszatkuj, marchew zetrzyj na tarce o drobnych oczkach. Warzywa wymieszaj, posyp solą i ugniataj ręką do czasu, aż puści sok. Na dnie beczki połóż koper, następnie kapustę i marchew wymieszane z kminkiem. Całość obciąż talerzem, na którym połóż kamień. Kiś około trzech tygodni, w temperaturze pokojowej. Codziennie przebijaj kapustę tłuczkiem, aby się odgazowała. Po trzech tygodniach rozłóż do litrowych słoików i szczelnie zakręć.

2. Ogórki kiszone

Bogate w witaminy z grupy B, które wpływają na poprawę działania układu nerwowego i koncentrację. Bakterie kwasu mlekowego, namnażane w czasie kiszenia, poprawiają trawienie i likwidują toksyny z organizmu.

Domowe ogórki kiszone

Składniki:

  • 15 kg ogórków gruntowych,
  • 500 g soli kamiennej niejodowanej,
  • 10-12 litrów wody,
  • pęczek kopru z nasionami,
  • 2 główki czosnku,
  • 2-3 łyżki gorczycy,
  • kilka listków laurowych,
  • 2 łyżki ziela angielskiego,
  • 1 łyżka czarnego pieprzu,
  • 3 korzenie chrzanu.

Przygotowanie:

W małym garnku zagotuj 2 litry wody z 500 g soli. Solankę ostudź. Do beczki włóż ogórki, przekrojone w poprzek główki czosnku, przyprawy, koper i chrzan. Całość zalej solanką i uzupełnij zimną wodą w takiej ilości, aby przykryła ogórki. Obciąż je talerzem z kamieniem. Całość zakręć i zostaw na tydzień lub dwa w temperaturze pokojowej. Ukiszone ogórki przełóż w słoiki, zalej sokiem z beczki i pasteryzuj przez około 15 minut w wodzie nagrzanej do maksymalnie 80 stopni.

3. Rejuvelac

Rejuvelac to fermentowany napój z kiełkujących nasion pszenicy, żyta, jęczmienia, prosa, gryki, quinoa lub innych ziaren. Bogaty w witaminy grupy B, witaminy K, enzymy, białka, proteiny, węglowodany, kwas mlekowy oraz amylazy. Znajdziemy w nim probiotyki takie jak Lactobacilli oraz Aspergillus, które wzmacniają układ odpornościowych.

Składniki:

  • 1 szklanka suchych nasion gryki niepalonej,
  • 1,5 litra wody,
  • woda do płukania.

Przygotowanie:

Grykę opłucz, wsyp do słoika i zalej dwiema szklankami wody. Przykryj gazą i odstaw w ciepłe miejsce na 8-10 godzin. Po tym czasie nasionka wylej na sitko i płucz przez dwie minuty. Przełóż do słoika i ponownie zakryj gazą. Odstaw w ciepłe miejsce na 36 godzin. Codziennie, trzy razy opłukuj ziarna wodą. Po tym czasie powinny zacząć puszczać ogonki.
Opłucz je ponownie, przełóż do 2-litrowego słoja, wsyp skiełkowane nasiona i wlej około 1,5 litra wody. Przykryj gazą i odstaw w ciepłe miejsce na 48 godzin. Woda zmętnieje i pojawi się dużo bąbelków. To oznacza, że zaczął się proces fermentacji.
Po 48 godzinach ustaw sitko nad czystą miską i przelej nasiona. Płyn, który w ten sposób uzyskasz, to Rejuvelac. Wlej go do czystych butelek i przechowuj w lodówce. Nasionka możesz dodać do chleba.

4. Kombucha

Zwana grzybkiem herbacianym, jest symbiotyczną kolonią bakterii i drożdży, która przerabia cukier na kwas glukuronowy, odgrywający istotną rolę w procesie detoksykacji. Grzyb kombucha dodany do posłodzonej herbaty zaczyna proces fermentacji, na skutek którego powstaje napój bogaty m.in. w witaminy z grupy B, aminokwasy, kwas askorbinowy i liczne składniki mineralne. Ten napój świetnie działa również na układ odpornościowy.

Składniki:

  • 1 kombucha,
  • 2 łyżki octu jabłkowego lub winnego,
  • 1 szklanka cukru trzcinowego nierafinowanego,
  • 3 litry wody,
  • 6-7 torebek herbaty.

Przygotowanie:

Przyrządź w klasyczny sposób herbatę (z podanej proporcji wody i ilości torebek). Przestudź i przelej do słoja. Dodaj odrobinę octu i kombuchę. Na wierzch słoika naciągnij gazę. Napój odstaw na 5-7 dni. W tym czasie napój zacznie fermentować. To znak, ze drożdże przekształcają cukier w dwutlenek węgla.
Po 15 dniach czas na drugą fermentację. Bez tego etapu z herbaty po 2-4 miesiącach powstanie zwykły ocet. Całość przechowuj w butelkach w lodówce. Aby kombucha była aktywna, możesz ją poddawać stałej fermentacji – po dwóch dniach do słoja dolewasz tyle wody z herbatą i cukrem, ile zdołałeś wypić. W ten sposób twój napój nigdy się nie skończy.

5. Zakwas z buraków

Podobnie jak kiszona kapusta czy ogórki, jest bogatym źródłem witaminy C, kwasu mlekowego, kwasu foliowego, witamin z grupy B i wielu minerałów. Zawiera także żelazo, wapń, magnez i potas.

Składniki:

  • 5 kg obranych buraków,
  • 5 litrów wody,
  • 1 główka czosnku,
  • skórka z 1 kromki ciemnego chleba na zakwasie,
  • 1 cebula,
  • 3 czubate łyżki soli kamiennej,
  • mielony, czarny pieprz,
  • 5 listków laurowych,
  • garść ziaren ziela angielskiego.

Przygotowanie:

Buraki i cebulę pokrój na cienkie plasterki. Główkę czosnku przetnij w poprzek na dwie części. Warzywa włóż do naczynia kamionkowego, zalej wodą, dodaj skórkę z chleba i przyprawy. Wymieszaj. Na powierzchni połóż talerz, obciąż go i dociśnij buraki do dna (inaczej spleśnieją i napój będzie do wyrzucenia!). Odstaw na 3-5 dni w ciepłe miejsce. Gotowy zakwas zlej do słoików, szczelnie zakręć i przechowuj w lodówce.

6. Kwas chlebowy

Produkowany na drożdżach i bakteriach kwasu mlekowego ma smak chleba razowego i świetnie gasi pragnienie. To tradycyjny napój spożywany na Podlasiu, będący naturalnym probiotykiem o niesamowitych właściwościach prozdrowotnych.

Składniki:

  • 1 kg chleba razowego na zakwasie,
  • 8 litrów wody,
  • 0,5 kg cukru,
  • sok z 3 cytryn,
  • 1 łyżeczka drożdży,
  • rodzynki.

Przygotowanie:

Wodę zagotuj w dużym garnku i wrzuć do niej chleb. Odstaw roztwór na 24 godziny. Następnie przecedź przez gęste sito. Chleb wyciśnij przez gazę. Dodaj do roztworu cukier, sok z cytryn, drożdże i uzupełnij przegotowaną (to ważne) wodą, do pojemności 8 litrów. Zostaw na 12-24 godziny. Zdejmuj szum z wierzchu. Następnie przecedź napój przez gęste sito i rozlej do butelek. Osad, który jest na dnie garnka, powinien zostać wylany. Do każdej z butelek wrzuć 2-3 rodzynki. Zamknij butelki i odstaw w chłodne miejsce. Kiedy rodzynki przemieszczą się w górę – kwas nadaje się do picia.
Uwaga: niektóre źródła podają, że z powodu fermentacji w kwasie chlebowym znajdują się śladowe ilości alkoholu, dlatego lepiej nie podawać go dzieciom.

7. Roślinny kefir sojowy

Czyli roślinna alternatywa dla kefirów na bazie mleka krowiego, bogata w aktywne bakterie probiotyczne.

Składniki:

  • 2-3 łyżki ziaren kefirowych (znajdziesz je pod nazwą: grzybek tybetański),
  • 500 ml mleka sojowego,
  • 2-3 płaskie łyżki mleka sojowego w proszku,
  • 2 łyżeczki syropu klonowego.

Przygotowanie:

Wymieszaj mleko sojowe z mlekiem sojowym w proszku i syropem. Przelej je do słoika, dodaj ziarna kefirowe i ponownie wymieszaj drewnianą łyżką. Słoik przykryj gazą i odstaw na 24-48 godzin. Następnie przelej mieszankę przez sito do miski, delikatnie mieszając. Pozostałe na sitku ziarna włóż do świeżego mleka sojowego z mlekiem w proszku i syropem. Proces możesz powtarzać w nieskończoność, by zawsze mieć pod ręką roślinny, zdrowy kefir.

Na Zdrowie!


Źródło:
Portal, który serdecznie polecamy: https://dziecisawazne.pl/


czwartek, 4 października 2018

Czego dzieci naprawdę potrzebują po wyjściu ze szkoły?




Polecamy ciekawy artykuł z naszego ulubionego portalu Dzieci są ważne!
Czego dzieci naprawdę potrzebują po wyjściu ze szkoły?

"Nie ma żadnej odgórnej regulacji nakładającej na nauczyciela obowiązek zadawania pracy domowej. Nie ma żadnej odgórnej regulacji nakazującej uczniowi, w czasie wolnym od szkoły, odrabiania zadanej pracy. Co więcej - nie ma żadnej odgórnej regulacji sankcjonującej prawo nauczyciela do negatywnej oceny nieodrobionej przez ucznia w czasie wolnym od szkoły pracy domowej. O co więc chodzi? Chodzi o nasze - dorosłych przekonanie: "Ja odrabiałem zadanie domowe i korona mi z głowy nie spadła", "Ja ślęczałem wieczorami nad zadaniem i wyszedłem na porządnego człowieka". Nie wierzę w sensowność zadań domowych, za to wierzę w refleksję rodziców i nauczycieli nad skostniałym systemem, który nie służy nikomu. Przyszedł czas zlikwidować zadania domowe!

Zmiana jest możliwa!

W lutym 2018 roku Kuratorium województwa warmińsko-mazurskiego, jako pierwsze w Polsce, rozesłało do szkół polecenie, by nie zadawać uczniom prac domowych na czas weekendu, świąt i ferii. W wysłanym liście zwrócono uwagę na fakt, że prace domowe powodują nadmierne obciążenie dzieci, co nie służy ani ich zdrowiu, ani dobremu samopoczuciu oraz narusza przepis art. 31 Konwencji o prawach dziecka przyjętej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych w 1989 roku. Kto będzie następny?

Przykry obowiązek…

Zadanie domowe jest przykrym obowiązkiem większości dzieci na świecie, bardzo często również udręką dla rodziców. Po godzinach spędzonych na siedzeniu w szkolnej ławce i wykonywaniu poleceń, ciała i umysły dzieci potrzebują zgoła odmiennych aktywności. Nie chodzi tylko o to, że odrabianie zadania domowego przez zmęczonego ucznia nie uczy go niczego nowego, ale przede wszystkim o fakt, że dodatkowa “nauka” okrada dzieci z czasu na zabawę, z ważnych dla rozwoju i wartościowych aktywności, które pomogą im wyrosnąć na zdrowych i zadowolonych dorosłych. Co zatem dzieci powinny robić w ciągu tych kilku godzin między zakończeniem lekcji w szkole a położeniem się spać? Po prostu odpoczywać!

I, co istotne, odpoczynek w wykonaniu dzieci to niekoniecznie tylko leżenie na kanapie, oglądanie bajki czy gra na komputerze. To przede wszystkim wolny czas na robienie tych wszystkich rzeczy, na które zazwyczaj nie ma czasu – swobodną, rozwijającą, budującą obecność. Na bycie. Niespieszne poszukiwanie siebie, badanie swoich potrzeb, pragnień, rozwijanie relacji, ekspresję twórczą, poczucie przynależności do świata. Brzmi abstrakcyjnie? Więc przyjrzyjmy się konkretnym aktywnościom i sprawdźmy, jakie korzyści mogą one przynieść naszym dzieciom.

10 aktywności, które rozwijają bardziej, niż zadanie domowe:

1. Bieganie, skakanie, jazda na rowerze i gra w piłkę – wolna, niedyrektywna zabawa odgrywa ogromna rolę w prawidłowym rozwoju młodego mózgu. Wolna zabawa niesie ze sobą nowe doświadczenia, pozwalające dzieciom na zdobycie społecznych, emocjonalnych i intelektualnych umiejętności, których samodzielnie nie mogłyby uzyskać w żaden inny sposób.
2. Rozmowa z rodzicami. Odwiedziny dziadków – zamiast niekończących się batalii o odrabianie zadania, rodzice i dzieci powinni mieć czas i możliwość swobodnej rozmowy nie tylko na temat tego, jak minął dzisiejszy dzień. Rozmowy na ważne tematy raczej nie odbywają się w biegu, wymagają odpowiedniej atmosfery i wolnej od obowiązków przestrzeni. Zaś międzypokoleniowa, bliska relacja z dziadkami może przynieść mnóstwo benefitów: od poczucia przynależności i tożsamości rodzinnej, udziału w tradycjach rodzinnych, obserwowaniu współzależności pokoleniowej, aż do doświadczenia uczucia bycia totalnie uwielbianym i rozpieszczanym.
3. Drzemka – badania The National Sleep Foundation dowodzą, że 30% amerykańskich dzieci nie wysypia się wystarczająco, polskie statystyki wspominają, że prawie 40% dzieci ma problemy ze snem. Niewystarczająca ilość snu znacząco wpływa na kondycję uczniów, przyczyniając się do kłopotów z koncentracją i zapamiętywaniem, poczucia rozdrażnienia i stanu przewlekłego zmęczenia. Tymczasem wystarczy 20 minut popołudniowej drzemki, by poprawić samopoczucie i nabrać energii.
4. Czytanie książki. Budowanie z klocków. Rysowanie. Gra na instrumencie – o zaletach czytania nie trzeba nikogo przekonywać. Prawie każdy z nas nosi też w sobie wspomnienie samodzielnie wybranej, wciągającej, ukochanej książki dzieciństwa, dzięki której być może zapałaliśmy miłością do książek w ogóle. Naszym dzieciom również należy się czas na niespieszne czytanie – poza kanonem lektur szkolnych. Budowanie z klocków, czy rysowanie rozwija umiejętność samodzielnej zabawy bez towarzystwa dorosłych, wzmacnia poczucie sprawczości i buduje pewność siebie. I jest bardzo relaksujące. Natomiast umiejętność gry na instrumencie to ogromna przyjemność i satysfakcja. Dodatkowo badania dowodzą, że “muzyczny” mózg  rozwija “neuropsychologiczne rozróżnienie” dźwięków, które wspomaga rozwój mowy i naukę czytania.
5. Wspinanie się na drzewa. Wyjście z psem. Siłowanki z rodzeństwem – “ryzykowne” zabawy dodają dzieciom pewności siebie, ale i uczą rozpoznania własnych granic i możliwości, oceny ryzyka oraz rozwijają zmysł przestrzenny. Dzieci, które angażują się w opiekę nad domowym pupilem rozwijają w ten sposób empatię, a także odpowiedzialność. Spacer z psem może być również okazją do relaksu i wyciszenia. A siłowanki pozbawione agresji to idealna forma fizycznej zabawy angażującej całe ciało. Pomaga w nauce stawiania i respektowania granic, a także umiejętnym czytaniu sygnałów płynących z ciała. 
6. Pomoc w przygotowaniu obiadu – wspólne gotowanie to nie tylko kształtowanie dobrych nawyków żywieniowych, to przede wszystkim bliskość, zaangażowanie, praca zespołowa i poczucie wspólnoty. 
7. Zabawa w przebieranki – bycie przeraźliwym smokiem, groźnym bandytą, wszechwładną królową, bezbronnym motylkiem, dinozaurem czy wojownikiem ninja rozwija wyobraźnię i wyzwala pokłady kreatywności – tak istotne w procesie rozwiązywania problemów. Wyimaginowana zabawa pozwala zasymilować emocje towarzyszące odkrywaniu świata i rozładować napięcie po całym dniu poza domem.
8. Napisanie opowiadania lub książki, namalowanie obrazu – dać ponieść się wyobraźni, przelać myśli i uczucia na papier, oddać się procesowi tworzenia – jakże to ważne dla wewnętrznego rozwoju!
9. “Nicnierobienie” – jest równie ważne jak zabawa. Pozwolenie sobie na bujanie się w hamaku, słuchanie muzyki, patrzenie przez okno jest istotną umiejętnością, która pozwala otworzyć umysł, zrelaksować ciało.
10. Wysłuchanie długiej historii na dobranoc – innymi słowy poczucie przyjemności płynącej z braku pośpiechu, delektowanie się bliskością i poczuciem bezpieczeństwa, które daje rodzina i dom. 

Dzieci mają prawo do czasu wolnego od pracy!


Praca domowa to symbol tradycyjnej szkoły. Najnowsze badania naukowe dowodzą, że ta metoda edukacyjna nie przynosi prawie żadnych efektów! Alfie Kohn w swojej książce “Mit pracy domowej” namawia nauczycieli i rodziców do zweryfikowania obiegowych poglądów dotyczących kwestii odrabiania lekcji."

Źródło:

* Inspiracją do napisania tego artykułu była książka “Mit pracy domowej” oraz wpis na blogu Mother.ly 

Agnieszka Nuckowska

Redaktor prowadząca dziecisawazne. Terapeutka Gestalt i polonistka. Inicjatorka wielu działań na rzecz dzieci w Polsce i poza nią. Mieszka na wyspie na Pacyfiku.

wtorek, 18 września 2018

Jesienna odporność - jak zadbać o zdrowie przed zimą!





Suplementacja w okresie jesiennym - niezbędne składniki dla układu odpornościowego!

Okres jesienno-zimowy to czas różnobarwnych, spadających z drzew liści, które stopniowo ustępują miejsca misternie utkanym płatkom śniegu. Choć natura przyciąga uwagę pięknem, aura nie sprzyja naszemu organizmowi.
Gorsza kondycja, krótki czas ekspozycji na promieniowanie słoneczne, wszystko to sprzyja kolejnym infekcjom.
Układ odpornościowy staje się coraz bardziej osłabiony, a tym samym kolejne mikroby zaczynają atakować.

Możemy jednak wspomóc funkcjonowanie swojego organizmu w tym trudnym okresie,
Codzienna dieta powinna na nam dostarczać stosownych ilości witamin i minerałów, aby uniknąć ich niedoborów. Niestety mało kto jest w stanie samodzielnie ułożyć menu na każdy dzień w taki sposób,aby zapewnić właściwą podaż wskazanych substancji odżywczych.
Szukamy zatem naturalnych sposobów na to,by uzupełnić niedobory bądź zapobiec ich powstawaniu.
Zacznijmy od witaminy C, po którą nieodmiennie sięgamy, gdy zaczyna dopadać nas przeziębienie, grypa bądź innego rodzaju infekcje. Witamina ta, w czystej postaci zwana kwasem l-askorbinowym, jest związkiem chemicznym rozpuszczalnym w wodzie. Jej regularne przyjmowanie znajduje zastosowanie w profilaktyce i eliminacji objawów przeziębienia.
Ponadto witamina  C zapobiega szkorbutowi, a także innym chorobom tkanki łącznej. Odpowiednie dawki witaminy C są w stanie skrócić czas trwania infekcji oraz złagodzić występujące objawy.
Witamina C ma kolosalny wpływ na funkcjonowanie organizmów,

Niemniej priorytetowym składnikiem we wzmacnianiu odporności jest cynk.
Całkowita jego zawartość w mięśniach szkieletowych to około 60%, natomiast w kościach jest cynku około 30%. Spośród mikroelementów niezbędnych organizmowi ludzkiemu cynk jest jednym z najważniejszych. W jego skład wchodzi ponad 300 enzymów,a  ponadto bierze on udział w produkcji i sekrecji szeregu hormonów.
Z najistotniejszych funkcji cynku wymienia się rolę w kształtowaniu komórkowej i humoralnej odpowiedzi immunologicznej. Niedobór cynku wiąże się z szeregiem zaburzeń odporności.
Funkcje układu odpornościowego w szeregu schorzeń, wedle badań, udało się przywrócić po rozpoczęciu suplementacji cynkiem.
Ostatni związek mający ogromną rolę w funkcjonowaniu układu odpornościowego to witamina D,której w szczególności brakuje nam w okresie jesienno-zimowym.
Jesienią nawet 50% osób dorosłych wykazuje niedobory tej witaminy, natomiast zimą ten wskaźnik wzrasta nawet do 80%.

Witamina D wpływa na funkcje  układu odpornościowego - wzmacnianie odpowiedzi wrodzonej, a także działania anty-zapalnego. Witamina ta nie tylko wspiera układ odpornościowy,ale także pomaga w przyswajaniu wapnia, który wpływa na mocne i zdrowe kości.

Dodatkowo pomóżmy sobie przed zaśnięciem na parę czynności poprawiających sen i wypoczynek.
Aby wspomóc sen można zastosować dietę opartą na pokarmach bogatych w tryptofan, z którego syntetyzowana jest melatonina ułatwiająca zasypianie.
Tryptofan bierze udział w produkcji hormonu snu oraz serotoniny-"hormonu szczęścia".Zatem jego niedobór powoduje problemy ze snem oraz gorsze samopoczucie. Warto zastosować produkty - węglowodany o niskim indeksie glikemicznym, czyli takie, które będą trawione powoli długo:
Chleb pełnoziarnisty żytni na zakwasie, ryż parboiled lub dziki, makaron gryczany, soczewica.
Produkty, z których zostaną wyprodukowane neuroprzekaźniki ułatwiające zasypianie to: pestki dyni, orzechy włoskie, czy nerkowca, ziarna sezamu i słonecznika, indyk, kurczak, tofu, twaróg owczy lub kozi, szparagi, ryby. Przy okazji produkty te są bogate w witaminy z grupy B i magnez.
Najważniejszym polecanym zabiegiem nogi w wodzie z chlorkiem magnezu, ponieważ magnez bardzo dobrze przyswajalny jest przez skórę.

Jesień i zima to pory roku kiedy borykamy się ze spadkiem odporności, gorszym samopoczuciem fizycznym i psychicznym. Jeśli w naszej diecie nie brakuje stosownych ilości witamin C i D oraz cynku, możemy być spokojni o swoją tarczę ochronną.

Źródło: dział Zdrowie z Natury z najnowszego wydania gazety "Harmonia - Twoje zdrowie, Twoja odpowiedzialność".

czwartek, 12 lipca 2018

Czy fluor jest niebezpieczny?




Fluor jest pierwiastkiem chemicznym, który w postaci fluorku jest często dodawany do past do zębów i do wody pitnej, aby zapobiegać próchnicy zębów. Coraz częściej dyskutowany jest temat nadmiaru fluoru w wodzie, powietrzu i produktach spożywczych ze względu na fakt, że jego przedawkowanie może spowodować zaburzenia w układzie kostnym, nerwowym i oddechowym. Skutkiem tego jest rosnąca nieufność społeczeństwa do stosowania tego składnika w pastach do zębów. Czy fluor rzeczywiście jest niebezpieczny?

Dwie filiżanki herbaty pokrywają dzienne zapotrzebowanie na fluor.

Fluor jest mikroelementem, który ma wpływ na gospodarkę wapniowo-fosforanową w organizmie człowieka. Jego rola polega na zapobieganiu próchnicy zębów a także warunkowaniu właściwej mineralizacji kości i zębów. Zalecana dzienna dawka fluoru wynosi ok. 1,5–2,5 mg dla dzieci, dla dorosłych natomiast  w granicach 1,5–4 mg. Do pokrycia zapotrzebowania na ten pierwiastek wystarczą chociażby dwie filiżanki herbaty dziennie (1 filiżanka dostarcza średnio od 0,2–0,8 mg fluoru). Fluorki stosowane w pastach do zębów w bardzo małym stopniu wchłaniają się przez błony śluzowe, jednakże zastosowanie ich w produktach codziennego użytku, budzi w konsumentach obawy. Małe dzieci, które nie do końca kontrolują odruch połykania, są najbardziej narażone na przedawkowanie fluoru.

Czy fluor jest toksyczny?

W artykule ”Fluor: Przegląd zastosowania i wpływu na zdrowie” naukowcy z Uniwersytetu w Ljubljanie udowadniają, że fluor może być toksyczny po przyjęciu jednej lub więcej jego dawek (ok. 5 mg) w krótkim czasie. Autorzy artykułu ustalili również, że jego stosowanie jest bezpieczne, chociaż w ekstremalnie wysokich stężeniach może on być trujący dla człowieka trujący. Europejska Akademia Stomatologii Dziecięcej (EAPD) zaleca prewencyjne miejscowe stosowanie suplementów fluoru. Obecnie najczęstszą przyczyną zatruć tym pierwiastkiem jest nienadzorowane przyjmowanie produktów do higieny jamy ustnej oraz nadmiernie fluorkowanej wody.
Autorzy artykułu “Rozwojowa neurotoksyczność fluoru: systematyczny przegląd i metaanaliza” z Uniwersytetu Medycznego w Chinach dowodzą , że wyniki ich badań potwierdzają możliwość niekorzystnego wpływu wysokiego stężenia fluorków na neurorozwój dzieci. Już 1943 r. w artykule “Chroniczne zatrucie fluorem”, pisano, że: „Fluorki są powszechnymi toksynami zmieniającymi przepuszczalność błony komórkowej poprzez powstrzymywanie pewnych enzymów. Źródłem fluorkowego zatrucia może być woda pitna zawierająca 1 ppm lub więcej fluorku, związki fluoru w płynach owadobójczych”.
Do objawów zatrucia fluorem zaliczyć należy: biegunkę, bóle brzucha, wymioty, ślinotok. Zbyt duże jego spożycie w wodzie pitnej i pożywieniu może być przyczyną fluorozy – choroby, której objawy występują w szkliwie zębów, kościach i ścięgnach –  która powoduje deformację kości i stawów, bóle kości, mięśni i głowy, apatię, senność, zaburzenia koordynacji ruchowej, drżenia, uszkodzenie organów wewnętrznych (nerek, wątroby), a także wzroku.

Stanowisko Polskich Ekspertów

W dokumencie “Stanowisko polskich Ekspertów dotyczące indywidualnej profilaktyki fluorkowej choroby próchnicowej u dzieci i młodzieży” znajdziemy potwierdzenie konieczności stosowania past do zębów zawierających fluor, co więcej autorzy zalecają stosowanie środków profilaktycznych zawierających związki fluoru, żeby zapobiegać  chorobie próchnicowej. W tym samym dokumencie przeczytamy również, że “profilaktyka fluorkowa nie zmniejsza na stałe ryzyka choroby próchnicowej, natomiast nadmierne stosowanie fluoru może być przyczyną fluorozy zębów. Korzystniejsze jest stosowanie metod egzogennych (kontaktowych, takich jak szczotkowanie lub płukanie), zapewniających obecność fluoru w środowisku jamy ustnej po wyrznięciu się zębów”.
W 2015 roku grupa posłów wystosowała do Ministra Zdrowia interpelację w sprawie przeprowadzanych w szkołach zabiegów fluoryzacji. W piśmie powołano się na wyniki zagranicznych badań, według których fluor jest substancją toksyczną a jego podawanie dzieciom może prowadzić do wielu poważnych zaburzeń zdrowotnych. W odpowiedzi na interpelację Ministerstwo Zdrowia uznało profilaktykę fluorkową za działanie odgrywające ważną rolę w zwalczaniu próchnicy zębów w oparciu o liczne opinie specjalistów, w tym konsultantów krajowych i wojewódzkich w dziedzinach stomatologicznych. Tym samym podjęto decyzję, aby takie działanie profilaktyczne było finansowane ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia. Ministerstwo nie przewiduje zaprzestania finansowania przez NFZ zabiegów fluoryzacji zębów u dzieci. Zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia z 24 września 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej, “pielęgniarka lub higienistka szkolna prowadzi u uczniów szkoły podstawowej znajdujących się na obszarach, gdzie poziom fluorków w wodzie pitnej nie przekracza wartości 1 mg/l, grupową profilaktykę fluorkową metodą nadzorowanego szczotkowania zębów preparatami fluorkowymi 6 razy w roku w odstępach 6 tygodni”.

Zalecenia amerykańskich i europejskich dentystów

Według zaleceń AAPD (American Academy of Pediatric Dentistry) oraz EAPD (European Archives of Paediatric Dentistry) od samego początku w ramach profilaktyki próchnicy u dzieci należy używać pasty z fluorem. Do 6. roku życia należy modyfikować ilość pasty nakładanej na szczoteczkę, a po 6. roku życia wprowadzać pastę dla dorosłych.  
W 2015 roku Amerykański Departament Zdrowia i Opieki Społecznej (U.S. Department of Health and Human Services) zmienił wytyczne dotyczące zawartości fluoru w wodzie pitnej. Obecne zalecania dotyczące poziomu fluoru w wodzie ustalono na poziomie 0,7 mgF na litr wody. Poprzednie normy, obowiązujące od 1962 roku mówiły o 0,7 do 1,2 mgF/l. Zmianę tłumaczy się m.in. większym niż kilkadziesiąt lat wcześniej dostępem Amerykanów do produktów zawierających fluor.

Bezpieczna alternatywa dla fluoru

Zapotrzebowanie rynku na pasty nie zawierające fluoru jest coraz większa, w związku z czym producenci proponują kilka rozwiązań. Jednym z nich jest dodawanie do produktów związków wapnia i fosforu. Największą skuteczność w odbudowie mikroubytków wykazuje jednak hydroksyapatyt (materiał biologiczny o składzie najbardziej zbliżonym do tego, jaki występuje w ludzkich kościach i zębach), przy czym im mniejsze cząsteczki tego składnika, tym preparat osiąga lepsze rezultaty w odbudowie zębów. Z jakiego powodu nie używa się powszechnie tego składnika przy produkcji pasty do zębów? Z powodów finansowych. Hydroksyapatyt pozyskiwany jest w skomplikowanych procesach technologicznych z substratów pochodzenia naturalnego (np. koralowców), w związku z czym pasty z jego zawartością są droższe i trudno dostępne.

Trudno podjąć decyzję o zaprzestaniu używaniu fluoru w pastach do zębów, tym bardziej że stomatolodzy i naukowcy nie potrafią wypracować jednoznacznego stanowiska na ten temat. Wbrew argumentom wysuwanym przez przeciwników tego pierwiastka naukowcy wskazują, że zbyt małe spożycie fluoru powoduje zmiany w szkliwie zębów, częstsze występowanie próchnicy zębów, osteoporozę i ryzyko złamań patologicznych. Szacując ilość spożytego fluoru, należy wziąć pod uwagę ilość i jakość wypitej wody, ilość herbaty a także spożywanych produktów, takich jak soja, ryby i jaja, które są głównym źródłem fluoru w diecie.

Źródła:

  1. ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4851520/
  2. ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/?term=Artnik%20B%5BAuthor%5D&cauthor=true&cauthor_uid=27147921
  3. “Stanowisko polskich Ekspertów dotyczące indywidualnej profilaktyki fluorkowej choroby próchnicowej u dzieci i młodzieży”, Warszawa 2016.