poniedziałek, 26 marca 2012

Intymność i ekologia - kubeczek menstruacyjny

Kubeczek menstruacyjny - wymowna nazwa produktu, który budzi zaciekawienie i rozbawienie. Sama niedawno o nim usłyszałam i najpierw wątpliwości, potem zniechęcenie ceną, następnie dłuższe zastanowienie, bo może być niewygodny, a przecież go nie zwrócę itd, a następnie podróż do sklepu i zakupy. Kubeczek menstruacyjny to sylikonowy pojemniczek, w którym gromadzi się krew, aplikuje się go podobnie do tampona, ale w przeciwieństwie do dotychczasowych produktów zabezpieczających przed okresem, w tym wypadku zgromadzona krew trafia do kanalizacji a sam kubeczek odpowiednio używany może służyć przez kilkanaście lat.

Dlaczego postanowiłam w niego zainwestować? Zacznę od tego, że bawełna używana do produkcji podpasek i tamponów, to bawełna konwencjonalna, nie ekologiczna, a to oznacza, że została odpowiednio wzmocniona ogromną ilością pestycydów, które oczywiście szkodzą środowisku w trakcie nawożenia i już po rozkładzie, ale ponadto zostają w bawełnie, która ma bezpośredni kontakt z najdelikatniejszymi częściami mojego ciała. Innym materiałem może być syntetyczny jedwab, do jego produkcji zużywane są drewno lub miazga papierowa i przy ich produkcji również powstają ogromne zanieczyszczenia. Podpaski i tampony są często bielone chlorem i mogą zawierać dioksyny, które są silnie rakotwórcze. To właśnie takie toksyczne bakterie mogą powodować TTS, o których jest wzmianka na każdym opakowaniu tamponów. Skąd wśród nas taka potrzeba posiadania absolutnie wybielonych produktów? Zwłaszcza w tym przypadku, wybielone produkty wcale nie są bardziej sterylne, a perfumy, które służą ukryciu nieprzyjemnego zapachu zawierają dodatkowe toksyny. Dodatkowo folia na spodzie i siateczka na powierzchni podpaski nie przepuszcza powietrza i może powodować odparzenia.
Co się dzieje z podpaską po zużyciu? Wiedza większości z nas kończy się na koszu na śmieci, lub co gorsza, jak się okazuje, spora część kobiet wyrzuca je do kanalizacji! Rozkład bawełny nie jest czasochłonny, jednak pamiętajmy o tych wszystkich nawozach toksycznych, substancjach chemicznych, które nadają zapach - to po rozkładzie przechodzi do gleby. Foliowa część podpaski nie różni się wiele składem od jednorazówki w supermarkecie, będzie rozkładała się kilkaset lat - tak jak w kabarecie o ekologach Moralnego Niepokoju "Czyli jednak coś po nas zostanie!" a więc jednorazówki i do tego zużyte podpaski.


To nie jest tak, że jesteśmy skazane na używanie właśnie takich tamponów i podpasek. Jest wiele alternatyw, po pierwsze są dostępne wielorazowe podpaski (wbrew pozorom, zdrowsze dla organizmu od tych jednorazowych) oraz kubeczki menstruacyjne, o których już wspominałam. Uważam, że jest nieco mniej wygodny od tampona. Używam go od kilku miesięcy i wciąż miewam problemy z aplikowaniem i zmienianiem. Ale w porównaniu do tamponów nie trzeba go tak często zmieniać.
Decyzja należy do każdej z nas, warto być świadomym i na własną rękę przyjrzeć się tej kwestii.