środa, 18 października 2017

Pyłek Pszczeli - Sposób na Zdrowie




Pyłek pszczeli , pyłek kwiatowy, pierzga - to prawdziwa skarbnica zdrowia, ma w swoim składzie wszystko co potrzebne nam do zdrowia, aminokwasy, węglowodany, lipidy, kwasy tłuszczowe, enzymy i witaminy.
Jeśli odczuwasz zmęczenie, zmniejszoną odporność, brak koncentracji - weź pyłek pszczeli,a nawet po kilku chwilach poczujesz różnicę, przypływ nowych sił witalnych.

Regularne stosowanie pyłku pszczelego zmniejsza zdolność sklejania się płytek krwi a to pozwala zmniejszyć ryzyko powstania miażdżycy, udaru czy zawału.

Kuracja pyłkiem pszczelim jest idealna w przełomie lata i jesieni, oraz między zimą i wiosną, w celu wzmocnienia odporności,aby dodać sił osłabionemu organizmowi.
Najlepiej kurację przeprowadzić dwa razy do roku.

Pyłek pszczeli ma niesamowite właściwości.
To bogactwo makro i mikroelementów, między innymi zawiera: wapń, żelazo, magnez, krzem, siarkę cynk, chrom, potas, jod, selen i inne. Z węglowodanów to przede wszystkim fruktoza, glukoza, maltoza, ryboza i wiele innych. W pyłku wyodrębniono 12 kwasów tłuszczowych, 32 aminokwasów oraz witaminy: A, B1, B2, E, C, B6, PP, D, H, B12, kwaś foliowy, biotynę, kwas pantotenowy i inne.

Właściwości pyłku są wszechstronne:
- to cenna odżywka uzupełniająca dzienne racje żywnościowe w aminokwasy, biopierwiastki i witaminy.
- wzmacnia apetyt, reguluje przemianę materii, jest pomocny przy odchudzaniu, wzmacnia organizm, przeciwdziała anemii - zwiększa poziom żelaza w surowicy krwi oraz zwiększa liczbę czerwonych ciałek krwi)
- ma silne działanie przeciwdrobnoustrojowe, działa na bakterie i grzyby
- wspomaga leczenie zaparć
- przynosi ukojenie w biegunkach
- reguluje trawienie
- działa odtruwająco (detoksykacyjnie)
- osłania tkankę wątrobową przed zatruciem oraz ułatwia odnawianie tkanki wątrobowej (uszkodzonej np. przewlekłymi chorobami czy przyjmowaniem dużej ilości leków)
- przyspiesza leczenie zakażeń
- działa antydepresyjnie, uspokajająco, wzmacnia system nerwowy, pomocny przy leczeniu depresji, zwiększa koncentrację
- ma działanie przeciwmiażdżycowe, obniża poziom lipidów (trójglicerydów i cholesterolu)
- wspomaga leczenie nadciśnienia
- ma działanie antybiotyczne
- ma działanie antyhistaminowe (pomaga uporać się przed alergiami)
- reguluje gospodarkę hormonalną
- wspomaga leczenie wewnętrznych stanów zapalnych w organizmie
- poprawia ostrość widzenia (na skutek dużej zawartości wit.B12) i innych bioelementów
- ma dobroczynne działanie na skórę, odżywcze i odmładzające.

Nie je się pyłki w całości, ponieważ wtedy jest słabo przyswajalny przez nasz organizm, należy go rozdrobnić lub namoczyć na kilka godzin  w jakimś płynie (wodzie, mleku, soku). W ten sposób uwalniamy z pyłku całą dobroczynną zawartość i zwiększamy jego przyswajalność.


Pyłek (zmielony) należy przechowywać w zamkniętym słoiki w suchym miejscu.
1 łyżeczka to około 5 gram pyłku. W celach wzmocnienia odporności u dorosłych zaleca się 
spożywanie ~ 20g pyłku dziennie.
Przy osłabieniu, przemęczeniu, braku odporności zaleca się zażywanie pyłku 4-8 łyżeczek pyłku (w dawkach podzielonych przyjmowanych co najmniej 30 min przed posiłkiem). 
Przy ciężkich schorzeniach w celach terapeutycznych porcję pyłku można zwiększyć. 
Dzieciom powyżej 3 lat zaleca się połowę dawki dla dorosłych (czyli około 2 łyżeczki).
Przyswajanie pyłku jest silniejsze, jeśli napoje z nim osłodzi się miodem (nie cukrem!)

A więc zażywajmy pyłek- Na Zdrowie!

Źródło:
Akademia Witalności






piątek, 29 września 2017

Kiszonki dla Zdrowia!



Kiszenie warzyw jest jednym z najstarszych sposobów ich konserwacji, który szczególnie upodobali sobie Słowianie. Oprócz wyjątkowego smaku, kiszonki posiadają również właściwości lecznicze oraz wpływ na zwiększenie odporności organizmu. Szczególnie polecane są w okresie przesileń, jesienno-zimowy,, kiedy dostęp do świeżych warzyw jest ograniczony.

Kiszonki są pożyteczne z kilku powodów: po pierwsze, dostarczają nam żywych kultur bakterii, korzystnie wpływających na przewód pokarmowy i wzbogacających naszą własną florę bakteryjną. W świeżych, naturalnych kiszonkach są miliony bakterii, dużo więcej niż nawet w najlepszym preparacie probiotycznym. 

Kisimy dla Zdrowia!
Kiszenie to proces, który wymaga nieco cierpliwości. Polega na naturalnej fermentacji, częściowemu rozkładowi poddanych mu produktów. Dzięki kiszeniu stają się one łatwiej przyswajalne dla człowieka, zwiększa się koncentracja korzystnych dla zdrowia substancji, natomiast toksyny i pestycydy są neutralizowane.

Różne grupy bakterii w kiszonkach wspierają się  nawzajem i uzupełniają w korzystnym działaniu. Kiszonki wzmacniają organizm oraz chronią przed chorobami, zwłaszcza w tym okresie jesienno-zimowym stają się tak ważne.
Ich systematyczne spożywanie pozwala uregulować florę bakteryjną w jelitach oraz wspomaga trawienie. W kiszonkach znajdziemy dużo witaminy C,ale także witamin z grupy B, witaminę E oraz witaminę K

Do kiszenia nadaje się większość warzyw: różne odmiany kapusty, ogórki, papryka, fasola, cebula, szparagi, dynia, kabaczek. Dobrze kiszą się warzywa korzeniowe: marchew, buraki, seler, rzepa, rzodkiew, pietruszka. 
Tylko powolna, długotrwała fermentacja pozwala w pełni wydobyć wszystkie walory kiszenia - zarówno smakowe jak i zdrowotne.

Warto także stosować różne produkty fermentowane na zmianę, ponieważ wybór produktu wyjściowego i rodzajów bakterii będzie wpływał na to, jak korzystne substancje zostaną w nich wytworzone. Na przykład niektóre bakterie wytwarzają więcej witaminy K niż inne. 


Poniżej kilka przepisów na sprawdzone kiszonki:

Kiszone jabłka:
3 kg jabłek (np.Antonówek)
2 l wody
2 łyżki soli
liście wiśni lub porzeczek
1 laska cynamonu
5 gałązek świeżego tymianku
3 łyżki miodu
3 łyżki mąki żytniej

Przygotowanie:
W dużym słoiku umieścić całe jabłka poprzetykane liśćmi oraz przyprawami.
W garnku zagotować wodę z solą.
Po przestudzeniu dodać do wody miód oraz mąkę i dokładnie wymieszać.
Zalać jabłka w taki sposób,aby nie wystawały nad powierzchnię wody. W razie potrzeby docisnąć.
Postawić na 2 tygodnie w temperaturze pokojowej,a  następnie przestawić w chłodne miejsce.
Jabłka będą gotowe po około 4 tygodniach.

Kiszone buraki:
1 kg buraków
0,5 l wody
1 łyżka soli
3 ząbki czosnku
2 listki laurowe
5 ziarenek pieprzu
2 gałązki świeżego tymianku lub rozmarynu.

Przygotowanie:
Buraki umyć i obrać lub dobrze wyszorować.
Pokroić na kawałki i ciasno ułożyć w słoiku wraz z przyprawami.
Zlać wodą wymieszaną z solą, tak aby całkiem przykryć buraki.
Zamknąć słoik i pozostawić w temperaturze pokojowej do momentu aż na wierzchu zgromadzi się piana.
Zebrać pianę i odstawić zamknięty słoik na co najmniej kilka dni w chłodne miejsce.
Po tym czasie buraki będą ukiszone i gotowe do spożycia.




Kiszone pomidory

2 kg pomidorów (cherry lub podłużnych)
1,5 l wody
2 łyżki soli
korzeń chrzanu
główka czosnku
liście porzeczki
10 ziaren pieprzu
3 baldachy kopru
Przygotowanie:

Pomidory dokładnie umyj i nakłuj wykałaczką.
Do dużego słoja włóż koper a następnie pomidory poprzetykane chrzanem, liśćmi porzeczki i rozkrojonymi ząbkami czosnku.
Zagotuj wodę z solą oraz pieprzem.
Po przestudzeniu, zalej nią pomidory i zamknij słoik tak aby nie wystawały ponad powierzchnię.
Przez około tydzień pozostaw pomidory w temperaturze pokojowej.
Po tym czasie można je zjeść, lub przestawić w chłodne miejsce i cieszyć się ich smakiem całą zimę.



Aby kiszonki nie pleśniały, co czasem zdarza się i zawierały dużo dobrych bakterii, można wspomóc się bakteriami do kiszenia warzyw i owoców.

Dla dorosłego wystarczy już 1/2 - 1 szklanki jogurtusoku z kiszonki czy 120-150 dkg (miseczka) kiszonych warzyw dziennie. Ponieważ bakterie giną z powodu złego odżywiania (oczyszczone, przetworzone produkty, spożywane w dużej ilości cukru), stresu, czy na skutek przyjmowania antybiotyków, środków antykoncepcyjnych i innych leków, warto w takich sytuacjach pamiętać o regularnym przyjmowaniu produktów fermentowanych, zawierających świeże bakterie. Flora bakteryjna łatwo ulega zniszczeniu, ale jej odbudowa może potrwać nawet kilka tygodni lub dłużej.

Smacznego!

źródła:
Leczenie Żywieniem
link: https://www.leczeniezywieniem.pl/blog/7_Kiszonki-lepsze-niz-probiotyki.html

Ulica ekologiczna - portal ekologiczny
link: http://ulicaekologiczna.pl/

czwartek, 21 września 2017

Witamina C dla odporności!





Jesień coraz bliżej, jak przygotować organizm i wzmocnić odporność?
Przyjmować między innymi Witaminę C. Oczywiście najwięcej jest w świeżych owocach i warzywach a zdrowej diety nic nie zastąpi, jednak czasem potrzeba uzupełnić braki suplementacją.

W jaki sposób przyjmować witaminę C, jak zrobić roztwór, czy proszek brać na sucho czy lepiej rozpuścić, i jaką najlepiej witaminę brać, askorbinian sodu czy kwas l-askorbinowy?
Oto najczęstsze pytania. A więc:

Można witaminę C brać na różne sposoby:
1. Dodać witaminę C do soku:
płaska łyżeczka od herbaty to około 3g kwasu l-askorbinowego (czubata łyżka to ~ 5g). W naturze razem z witaminą C występuje obecność bioflawonoidów co poprawia wchłanianie, więc najlepszą formą przyjmowania witaminy C to rozpuszczenie jej w płynie np.sok (warzywny, owocowy,a najlepiej wyciśnięty na świeżo).

Przy okazji mały trik jeśli chodzi o witaminę C dla dzieci - zasugerował to dr Andrew Saul: rozpuść maksymalną ilość proszku witaminy C w minimalnej ilości soku, a następnie podać dziecku witaminę (to będzie dosyć kwaśne, niestety), jednocześnie szybko dając do buzi coś bardzo słodkiego, co zniweluje niemiłe doznania smakowe i będzie stanowiło dla malucha „nagrodę” czy też taką małą „łapówkę”, jeśli wolimy to tak nazwać. 
Oczywiście wszyscy wiemy, że cukier zdrowy nie jest, ale w tym przypadku mamy znaczącą przewagę korzyści nad szkodliwością i to jest w tym wszystkim najważniejsze: dziecko ma wziąć witaminę, nieważne jakiego użyjemy podstępu czy sposobu. Jak to mówią – w miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone.
2. Rozpuścić witaminę C (kwas l-askorbinowy) w wodzie lub herbacie:
herbatki mają tą przewagę,że zawierają bioflawonoidy,a woda nie.
Ważne jest,aby płyn w którym rozpuszczamy witaminę C nie był gorący, może mieć temperaturę pokojową. 
Roztwór można dosłodzić (miodem, erytrytolem, ksylitolem albo innym słodziwem).
Jak sugerował bowiem dr Jaffe można sobie nawet w celach suplementacyjnych przygotować cały dzbanek czy termos takiego napoju i powoli sączyć przez cały dzień (małe i często przyjmowane ilości witaminy C wchłoną się o wiele lepiej niż ilości duże przyjmowane rzadziej). Dobrze będzie, jeśli nasz dzbanek czy butelka będzie w jak najmniejszym stopniu przepuszczać światło (witamina C w proszku jest odporna na utlenianie w stanie krystalicznym, ale gdy już jest rozpuszczona podlegać będzie utlenianiu pod wpływem światła i tlenu, choć proces ten w porównaniu z działaniem wysokiej temperatury jest dużo wolniejszy).
Spożyte w dużej ilości mogą podobnie jak witamina C wywołać efekt osmotyczny (zwiążą wodę w jelitach, przy czym ksylitol robi to szybciej niż erytrytol, który jest łagodniejszy). Efekt osmotyczny brzmi bardzo uczenie, ale objawia się bardzo przyziemnie czyli biegunką. Szczególnie niska tolerancja na poliole jest u osób, które nie używały przedtem tego typu substancji słodzących lub osób ze zmianami jakościowymi i ilościowymi flory jelitowej. Dlatego picie dużych ilości „sprajta” (rozpuszczonej w wodzie witaminy C osłodzonej poliolami – smak takiego napoju przypomina „Sprite”, stąd nazwa) może skończyć się w toalecie zapewne szybciej niż gdybyśmy tego środka słodzącego nie dodali.
Z tego względu „sprajt” słodzony ksylitolem (i w mniejszym stopniu erytrytolem) nie będzie najlepszym rozwiązaniem w czasie infekcji, gdy trzeba przyjmować gramowe dawki bardzo często (nawet co kilka-kilkanaście minut). Z tego samego powodu nie jest zalecane łączenie witaminy C z poliolami kiedy musimy przyjmować witaminę co kilkanaście minut w celu dokonania kalibracji poprzedzającej ustalenie dawki potrzebnej nam do codziennej suplementacji: gdy polecimy do toalety nie będziemy pewni co wywołało efekt osmotyczny – witamina C czy środek słodzący?
3. Zamiast dosładzać - neutralizujemy kwas zasadą
To kolejny sposób aby sprawić by roztwór witaminy C był przyjemniejszy w smaku: zamiast kwas słodzić dodamy do niego zasady by roztwór stracił swoje kwasowe pH – w całości lub częściowo.
Najprościej roztwór kwasowy możemy zneutralizować dodatkiem zasady, która powinna być w każdym domu pod ręką: wodorowęglanu sodu czyli popularna soda kuchenna. Na każdą miarkę witaminy C możemy do naszego roztworu dodać max. pół miarki sody (można i mniej jeśli lubimy, wtedy będziemy buforować kwas tylko częściowo) i ostrożnie pomieszać (reakcja jest burzliwa, uwalnia się dwutlenek węgla i powstają bąbelki – lepiej wziąć nieco większą szklankę jeśli nie chcemy by nam mikstura uciekła). Otrzymany napój przypomina w smaku zdrojową wodę mineralną (taki słonawo-kwaskowaty) i jest całkiem przyjemny do picia. 
W reakcji tego typu tworzą się substancje określane solami. Jeśli sole te stworzymy z kwasu askorbinowego będą one nosiły nazwę askorbinianów, tak więc w reakcji kwasu askorbinowego z wodorowęglanem sodu powstanie sól sodowa kwasu askorbinowego, określana jako askorbinian sodu – jest to bardzo dobrze przyswajalna forma witamina C oraz łagodna dla żołądka. Można zakupić również gotowy askorbinian w formie proszku i użyć go do sporządzania roztworu. Askorbinian sodu jest nieco słonawy w smaku (nic dziwnego, w końcu chemicznie jest to sól), o neutralnym pH i nieco mniejszej mocy w przeliczeniu na gram (zawiera w jednym gramie 889 mg witaminy C oraz 111 mg sodu).
4. Robimy domową wersję liposomalną
Domowa wersja liposomalnej witaminy C z pewnością nie jest tej samej jakości co komercyjna (niektórzy nawet są zdania, że to wcale nie jest liposomalna), jednak jednego nie można jej odmówić: jest z pewnością skuteczna i ma wiele zalet. Gdy nie mamy ochoty na wlewanie w siebie szklanek roztworu i wolimy bardziej skoncentrowaną formę (przyjmowaną w łyżeczkach lub łyżkach), to jest to wyjście znakomite. Tak przygotowana witamina odznacza się też większą wchłanialnością.
Liposomalna postać witaminy C jest idealna gdy potrzebne jest zwalczenie jakiejś dolegliwości megadawkami, a podawanie doustne powoduje problemy z uwagi na nieprawidłowość działania traktu jelitowego lub gdy należałoby ją podać pozajelitowoale nie ma takiej technicznej możliwości. Sprawdza się też w przypadku gdy chorują dzieci, które nie zawsze akceptują kwaskowaty smak witaminy C. Gdy nie mamy ochoty na wlewanie w siebie szklanek roztworu i wolimy bardziej skoncentrowaną formę (przyjmowaną w łyżeczkach lub łyżkach) to też jest to wyjście znakomite. Jest to raczej generalnie rzecz biorąc postać „na czas wojny” (gdy musimy zwalczyć jakąś dolegliwość), a nie „na czas pokoju” (gdy nic nam nie dolega i jesteśmy zdrowi, nie palimy, nie mamy stresów, nie uprawiamy intensywnego sportu, nie jesteśmy narażeni na działanie toksyn środowiskowych lub promieniowania).
W normalnej sytuacji (gdy jesteśmy zdrowi, nie palimy, nie mamy stresów itd.) to czerpiemy rzecz jasna witaminę C z pożywienia, czyli z najlepszego źródła (kiszonki, świeże warzywa i owoce, kiełki, soki świeżo wyciskane). Zimą można pokusić się dodatkowo o witaminizowanie wyciskanych w domu soków warzywno-owocowych i do tego celu krystaliczna witamina  nadaje się znakomicie, w tak małych ilościach (np. łyżeczka na litr soku) nie spowoduje ani wyraźnej zmiany smaku ani też żadnej odpowiedzi jelitowej. Kiedy jednak cokolwiek zaczyna nam dolegać lub gdy nasze zapotrzebowanie na witaminę C zwiększa się z takich lub innych powodów – musimy szybko dostarczyć do ustroju dużo większe dawki.

Najwięcej informacji jak zrobić jest w książce pt.Liposomalna witamina C - Czym jest i jak samodzielnie przygotować ja w domu”
Oto dwa skuteczne i najpopularniejsze przepisy witaminę C w proszku:

1.Przepis na leczniczego Sprite’a domowego wg Akademii Witalności:

  • szklanka letniej wody
  • 1 łyżeczka kwasu L-askorbinowego
  • 2-3 łyżeczki cukru brzozowego (ksylitolu) lub jak ktoś woli miodu.
Oba słodziki mają zdrowotne działanie. W przypadku wrażliwych żołądków lub małych dzieci lepiej zamiast ksylitolu użyć łagodniejszego z grupy polioli czyli erytrytolu.

Na szklankę letniej przegotowanej wody dodajemy 1 łyżeczkę witaminy C oraz 2-3 łyżeczki czegoś do posłodzenia (erytrytoluksylitolu lub miodu). Mieszamy dokładnie i gotowe – z miodem jest smaczny, zaś ten z dodatkiem ksylitolu/erytrytolu smakuje całkiem jak Sprite (tyle że bez bąbelków). Taki napój pijemy gdy tylko czujemy, że łapie nas przeziębienie.


2. Przepis na zdrowotny napój witaminowy:

  • łyżeczka Witaminy C
  • dodać do tego około 100 ml soku z owoców lub warzyw (najlepiej z wyciskarki)
  • dodać ok. 5 ml musu z rokitnika (złoto rokitnika)
  • dodać 1 łyżeczkę mieszanki olejów tłoczonych na zimno: lnianego, słonecznikowego w proporcji 1:3
Infekcje, stres, zmęczenie, brak ogólnej odporności...
Spójrzmy jeszcze co nam pożera nasze zapasy witaminy C, jakie czynniki mogą powodować jej szybkie „spalanie” i w jakich warunkach łatwo będzie w związku z tym o jej niedobory:
– infekcje
– urazy (skaleczenia, oparzenia, ukąszenia itp.)
– przerwanie ciągłości tkanek (operacje chirurgiczne)
– starzenie się
– stres (największe stężęnie wit. C mamy w nadnerczach)
– nadmierna aktywność fizyczna
– palenie tytoniu
– terapie hormonalne
– metale ciężkie
– ciąża i poród
– promieniowanie jonizujące
– alkohol
– leki
– i jeszcze parę innych
Jak wiadomo zdrowi ludzie mają mniejsze zapotrzebowanie na C niż chorzy, dlatego zdrowiejąc dawkowanie będzie musiało się zmieniać, a o wszystkim będzie Was na bieżąco informował Wasz organizm.  Gdy zapomnisz wziąć dawki albo się zaniedbasz z regularnością, to organizm też Ci na pewno o tym sam przypomni: po prostu powrócą z większym natężeniem te symptomy, które już udało się wcześniej pożegnać  😉

A więc Witamina C Na Zdrowie!

źródło: Akademia Witalności
Witryna dla ludzi przewlekle zdrowych, polecamy
http://www.akademiawitalnosci.pl/

środa, 13 września 2017

3 kroki do Zdrowia!



Podstawami naszego życia są: powietrze, woda i pokarm. Oczywiście bez tych czynników organizm nie może istnieć,ale jeśli ocenić je pod względem ważności, to bez powietrza człowiek może przeżyć najwyżej od 3 do 5 minut, potem zachodzą nieodwracalne procesy. Bez wody przeżyjemy od 3 do 7 dób, a bez pożywienia - 30 dni i więcej.
W naszych czasach w związku z wysokim poziomem gazów, zadymieniem powietrza, szczególnie w dużych miastach, tlenu w atmosferze jest 20% mniej, co stanowi prawdziwe niebezpieczeństwo. 
Tlen stanowi najbardziej rozpowszechniony pierwiastek na Ziemi. W atmosferze  jest go około 21%,w  składzie wody około 89%,a w ludzkim organizmie 65%.

Skąd bierze się osłabienie, uczucie zmęczenia, senności i depresja? - Z niedotlenienia!
Otóż jest to związane z tym,że organizm nie otrzymuje właściwej ilości tlenu.Oto dlaczego w chwili obecnej coraz większą popularnością cieszą się jako wypełnienie tej luki koktajle tlenowe. Jednak oprócz krótkotrwałego efektu nic one nie dają. 
Tlen występuje w przyrodzie w kilku postaciach: cząsteczkowej (molekularnej) w atmosferze, atomowej w organizmie, uzyskanej z nadtlenku wodoru oraz  w postaci ozonu, który występuje w przyrodzie. Oprócz tego istnieją jeszcze izotopy, chociaż jest ich skrajnie mało, mogą ze względu na swój potencjał energetyczny wnosić wkład w procesy biologiczne organizmu.
Tlenu w organizmie jest 65 % i nie może zachodzić bez niego żadna reakcja biochemiczna i energetyczna.

Tlen jest utleniaczem, który spala substancje trafiające do organizmu. Co ma miejsce w organizmie, a właściwie w płucach podczas wymiany gazowej? Krew przechodząc przez płuca nasyca się tlenem. W tym czasie twór jakim jest hemoglobina, przekształca się w oksyhemoglobinę, która wraz z substancjami odżywczymi jest rozprowadzana po całym ciele. Wchłonąwszy w siebie wszystkie przetworzone produkty przemiany materii, krew przypomina już ściek. W płucach, przy dużej koncentracji tlenu, produkty rozkładu ulegają spalaniu i zbędny dwutlenek węgla jest wydalany.

Kiedy organizm jest zanieczyszczony w przebiegu różnych chorób płuc, u pacjentów palących itp. (gdy zamiast oksyhemoglobiny powstaje karboksyhemoglobina, w istocie blokująca cały proces oddychania), krew nie tylko nie oczyszcza się a i nie odżywia nieodzownym tlenem, ale w takiej postaci wraca do tkanek, które i tak się duszą z powodu niedostatecznej iloci tlenu! Krąg się zamyka i już kwestią przypadku pozostaje, w jakim miejscu układ ulegnie awarii.

Ponieważ komórkom praktycznie wiecznie brakuje tlenu, człowiek zaczyna głęboko oddychać. Jednak nadmiar tlenu atmosferycznego nie zawsze jest korzystny. Pobudzone niewystarczającą ilością tlenu atomy komórek, wchodząc w reakcje biochemiczne z wolnym tlenem cząsteczkowym, sprzyjają właśnie powstawaniu wolnych rodników.
(Wolne rodniki są zawsze obecne w organizmie i ich rolą jest pochłanianie komórek patologicznych. Lecz są one bardzo agresywne, przy zbytniej koncentracji zaczynają niszczyć komórki zdrowe)!
Istnieje w organizmie jeszcze jeden mechanizm związany z tlenem, jest to nadtlenek wodoru, wytwarzany przez komórki układu odpornościowego oraz ozon. Wiadomo,że jedynie 25% tlenu dociera do komórek,a pozostała ilość wraca żyłami do płuc.

Jeśli stworzyć komórce prawidłowe warunki zaopatrzenia w tlen, wodę i odżywianie, to będzie działać przez określony przez przyrodę czas.
Sztuka polega na tym,by oddychać rzadziej i nie głęboko,a  na wydechu robić więcej zatrzymań oddechu, tym samym sprzyjając zachowaniu ilości CO2 w komórkach na właściwym poziomie.
Organizm noworodka jest nasycony wodą w 90% i dopiero potem, z wiekiem, ilość wody w organizmie zmniejsza się do 70 %i bardziej, co stwarza w organizmie określone warunki dla chorób układu sercowo-naczyniowego i zaburzenia przemiany materii. Oto dlaczego tracąc w ciągu dobry do 1,5-2 l płyn, należy koniecznie uzupełnić tę ilość również przy pomocy pokarmu roślinnego, w którym zawartej jest dużo strukturalnej (żywej) wody i błonnika, wchłaniających i odprowadzających przetworzone substancje.

Bez nadtlenku wodoru praktycznie nic się w przyrodzie nie dzieje. Leży on u podstaw wszystkich procesów fizjologicznych, biochemicznych i energetycznych. Na przykład siara matki i kobiece mleko zawierają wiele nadtlenku wodoru, co służy uruchomieniu układu odpornościowego u dziecka. Nadtlenek wodoru jest silnym regulatorem realizowanych przez komórki dostaw do mózgu mikro- i makroelementów oraz wapnia. Wpływa również na lepsze ich przyswajanie i wspomaga proces oczyszczania z odpadów. Utlenia substancje toksyczne, które dostały się do organizmu z zewnątrz, ale również i te, które powstały wewnątrz organizmu.

Iwan Nieumywakin w swojej książce" Woda utleniona Na Straży Zdrowia" wprowadza w arkana zupełnie nowego tematu - zastosowania wewnętrznego H2O2. Książka zawiera mnóstwo informacji o tym, jak w praktyce stosować nadtlenek wodoru, aby jak najdłużej cieszyć się zdrowiem!

Do najważniejszych biochemicznych właściwości ludzkiego organizmu, patrząc przez pryzmat ewolucji, należy zdolność do umiejętnego obchodzenia się z procesami utleniania. Wyjaśniając to, chodzi o to, że dobrze czujemy się w atmosferze, która bogata jest w tlen. Dla lepszego zrozumienia zastosowania kombinacji antyoksydantu DMSO i "oksydantu" czyli MMS lub Nadtlenku wodoru (H2O2) poniżej kilka wyjaśnień:
Tlen jest, z chemicznego punktu widzenia, całkowicie agresywną substancją, w przeciwieństwie dwutlenek chloru, właściwa substancja czynna w aktywowanym roztworze MMS okazuje się być dość umiarkowanym utleniaczem.
Sztuką jest użycie takiego skutecznie działającego środka i do tego w taki a nie inny sposób,aby nasze komórki w organizmie pozostały możliwie nietknięte i nienaruszone. Nadtlenek wodoru i podchlorki należą do stałego arsenału odpowiednich białych ciałek krwi, które eliminują podejrzane elementy.

DMSO (dimetylosulfotlenek) to bezwonny płyn, który jest naturalnym produktem pozyskiwanym z drewna. W licznych badaniach naukowych wykazał on dużą ilość leczniczych zastosowań i dobroczynnych oddziaływań na ludzki i zwierzęcy organizm.
Może wchłaniać się przez skórę, być spożywany jako rozcieńczona mieszanka do picia, podawany w formie zastrzyków lub infuzji. Z powodu jego szczególnej zdolności do wnikania w skórę bez uszkadzania jej, chętnie używany jest w maściach, żelach, plastrach i tynkturach.
To naturalny środek leczniczy, który nadaje się do leczenia chorób poważnych i wywołujących silne bóle oraz do łagodzenia dolegliwości, które dopadają nas codziennie. Z powodu braku jakichkolwiek skutków ubocznych, z powodzeniem może być stosowany przez całą rodzinę.
Korzystny wpływ DMSO na organizm:
  • Hamuje stany zapalne
  • Działa bakteriobójczo, zwalcza grzyby i wirusy
  • Poprawia działanie układu odpornościowego i zmniejsza alergie
  • Symuluje proces gojenia się ran oraz uszkodzeń spowodowanych promieniowaniem rentgenowskim i mrozem.
  • Poprawia ukrwienie w miejscach zastosowania oraz zapobiega powstawaniu skrzeplin.
  • Hamuje stany zapalne oraz zmniejsza obrzęki spowodowane urazami mechanicznymi lub chorobowymi.
  • Przyspiesza gojenie się ran, siniaków, stłuczeń, zwichnięć
  • Wspomaga leczenie artretyzmu, zespołu Downa
  • Łagodzi objawy chorób psychicznych
  • Jest środkiem silnie przeciwzapalnym o dobrych właściwościach utleniających
  • Rozszerza naczynia krwionośne i poprawia pracę serca
  • Skutecznie przenosi cząsteczki przez błonę komórkową i przechodzi przez barierę krew - mózg
  • Wspiera terapie stosowane przy wielu typach nowotworów, w tym włókniakach czy guzach mózgu
  • Doskonale rozpuszcza nowo utworzone skrzepy
  • Blokuje ból, stosowany na dotknięte bólem mięśnie i stawy
  • Wzmacnia tkankę łączną, zmiękcza kolagen i stymuluje gojenie się ran
DMSO pomaga w różnych dolegliwościach związanych z :
  • zapaleniem zatok
  • zapaleniem uszy i gardła
  • zapaleniach oskrzeli
  • infekcjach układu moczowego
  • infekcjach górnych dróg oddechowych - zaliczamy tu przede wszystkim wirusowe i bakteryjne zachorowania w obszarze nosa, gardła i oskrzeli
  • zapaleniem kości i dziąseł
  • zapaleniach stawów, ścięgien
  • oparzeniami (także słonecznymi)
  • chorobach oczu i skóry (jak trądzik)
  • zaburzeniach uwagi i koncentracji
  • zaburzeniach w uczeniu się
  • zaburzeniach rozwoju, opóźnienie rozwoju u dzieci
  • zaćmą
  • torbiel
  • zaburzeniami krążenia i niedokrwienia
  • udarem
  • stłuczeniami i ranami różnego pochodzenia
  • oraz wiele innych

Jerzy Zięba zamieścił na swoim profilu ciekawą informację dotyczącą DMSO:
"Do legend naturoterapii należy zastosowanie DMSO jako środek pierwszej pomocy w przypadkach poparzeń. Roztwór składający się z 50% DMSO i 50% wysokiej jakości Aloesu powinien być w każdej apteczce domowej, czy też w zestawie pierwszej pomocy w każdym zakładzie produkcyjnym, w każdym biurze. Do tego nie potrzeba żadnych badań naukowych.

Natychmiastowe użycie tego roztworu nawet przypadku ciężkich oparzeń daje rewelacyjne efekty. Jak wykazała praktyka lekarska, nawet w przypadku bardzo ciężkich oparzeń nie dochodzi do wytworzenia się niezwykle uciążliwych dla chorego blizn. Powstanie takich blizn, nawet po wygojeniu oparzenia stanowili tragedię dla tego człowieka.

Roztwór ten powinien należeć do naszego podstawowego ekwipunku jaki zabieramy ze sobą na plażę. Jeśli tylko zorientujemy się że ulegliśmy poparzeniu słonecznym, natychmiast należy zastosować ten środek i wielokrotnie do żadnych efektów ubocznych nie dojdzie. Błyskawiczne zastosowanie tego roztworu, nawet przy silnym oparzeniu spowoduje, że nie pojawią się bąble oparzeniowe."
Od dawna jest stosowany przez wojskowych i sportowców przy różnego rodzaju kontuzjach.
Teraz jest dostępny dla każdego.
Książka o naturalnym środku leczniczym DMSO autora:  dr Hartmut P. A. Fischer
MMS to ustabilizowany 25%-28% tlenowy roztwór chlorynu sodu (NaClO2) w wodzie destylowanej, który po wymieszaniu z niewielką dawką soku z cytrusów, rozcieńczonego kwasku cytrynowego bądź octu zmienia odczyn na kwaśny, staję się lekko niestabilny i uwalnia gazowy dwutlenek chloru(ClO2).
Cudowny Preparat Mineralny działa na większość chorób i dolegliwości wywołanych znajdującymi się w ludzkim ciele pasożytami i mikrobami.
Jest najsilniejszym zabójcą patogenów i środkiem wzmacniającym pracę układu odpornościowego, stąd jego uzdrawiające właściwości.
Co istotne, MMS w swoich działaniach nie niszczy korzystnych dla zdrowia bakterii kwasu mlekowego, znajdujących się w jelitach. Po spożyciu mieszaniny z MMS-em w naszym ciele pozostają jedynie nieznaczne ilości chlorku sodu (NaCl), czyli pospolitej soli kuchennej.
W Afryce środek ten uratował w przeciągu 4-8 godzin, życie ponad 75 000 osób chorujących na malarię.
Przykładowo testy wykonane przez rząd w Malawi wykazały, że aż 99% przypadków zachorowań na malarię zostało wyleczonych, zaś w Ugandzie zatwierdzono, że 60% pacjentów chorych na AIDS zostało wyleczonych po 3 dniach leczniczej kuracji MMS-em, natomiast już po miesiącu odsetek wyleczeń osiągnął aż 98%.
Cóż zatem pozostaje człowiekowi robić?
Dotleńmy się!
Biorąc np. pod uwagę fakt, ze tlen atomowy wytwarzany jest w organizmie z wody i tlenu molekularnego przez nadtlenek wodoru i ozon, zdecydowano,że przy zaburzeniach naturalnego procesu, należy użyć nadtlenku wodoru w zastosowaniu zewnętrznym, doustnie,w  lewatywach,a nawet dożylnie, oczywiście w odpowiednich stężeniach!

Teksty zaczerpnięte z książek:
"DMSO - Naturalny środek przeciwzapalny i przeciwbólowy" Autor: dr Hartmut P. A. Fischer
 "Woda utleniona Na Straży Zdrowia" Autor: Iwan Nieumywakin
 Książka " MMS mineralne panaceum" Skuteczny środek antywirusowy, przeciwbakteryjny, wzmacniający odporność. Autor: dr Antje Oswald